-
Content Count
1560 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
77
Content Type
Forums
Gallery
Calendar
Aktualności
Lyrics
Dyskografia
Reviews
Everything posted by Maciek
-
Eluveitie ma jeden album całkowicie bez growlu, mowa o Evocation I (z niego jest Omnos). Z drugiej strony metalu na nim też nie ma, co nie zmienia faktu, że jest moim ulubionym tej grupy. ;)
-
Walking In The Air
-
Tylko nie wiem, czy ktoś Cię uprzedził, że jak zaczynasz pierwszy tom siedmioksięgu, czyli "Ostatnie Życzenie". To Głos Rozsądku, który jest warkoczem przeplatającym każde opowiadanie w książce, lepiej ominąć i przeczytać na końcu jako jedno opowiadanie - to znaczy po przeczytaniu owych 6 opowiadań, wtedy wyda się jasny i klarowny. :)
-
Okazało się, że to wina którejś aktualizacji, musiałem poszukać w necie jakiś starszych wersji aplikacji. Jakby komuś coś przestało działać, to tutaj jest spory wybór poprzednich wersji, wystarczy wybrać.
-
Czy komuś jeszcze się zepsuła aplikacja Spotify? W sensie, że nie uruchamia się po naciśnięciu, nawet odinstalowanie i ponowna instalacja nic nie dały...
-
[align=justify]Zastanawiałem się, czy obecnie mogę rzec, że jestem metalem. Hmm biorąc pod uwagę, że wśród moich ulubionych artystów pewnie około połowa może zostać zaliczona do metalu, to w jakims stopniu tak. Jak popatrzyłem na swój last fm to nawet więcej niż połowa :D. Niemniej zawsze postrzegałem siebie przede wszystkim jako po prostu fana muzyki rockowej i to twierdzenie będzie najbliższe prawdy. :) Nawet jeśli słucham też czasem innych rzeczy typu: darkwave, folk, pop, klasyka, to ten rockowy rodzaj ekspresji, ta estetyka, są mi najbliższe (a że często gości ona w moich głośnikach w mocniejszej metalowej formie, to nie zmienia faktu, że pozostajemy w świecie rocka). Natomiast jak już mówimy o samym metalu, to pewno jako słuchaczowi obca jest mi metalowa ortodoksja, że nie można czegoś łączyć, że nie wypada, że coś nie jest dość true albo miesza się z innym (pod) gatunkiem. Z metalem jest trochę jak z koktajlem Martini i proporcjami ginu z wermutem. Typowa proporcja to jeden do trzech, choć niektórzy mieszają jeden do sześciu. Za to Hemingway preferował jeden do jednego albo i mniej i cały czas to wszystko zwało się Martini. ;) Podobnie jest z metalem. Dzisiejsza szeroko pojęta ciężka muza jest tak zróżnicowana wewnętrznie, powstało tyle styli, podgatunków, a nawet wykonawców, którzy nie są metalowi, ale mają jakieś elementy metalu, że każdy znajdzie coś dla siebie.[/align]
-
Nowa Sirenia jest już dostępna na Spotify. Singiel słuchałem raz i nie pamiętam nic...Cały album może niedługo też przesłucham, ale bardziej z sentymentu i ciekawości, czy Morten jeszcze ma coś do powiedzenia.
-
hietAla - ale pewnie wiesz, że ten numer to cover Belindy Carlisle. :) Bardzo bardzo dawno nie słuchałem folk metalu (ale do tej płyty przyjemnością było wrócić). [video=youtube]www.youtube.com/watch?v=dq4eXIxYu4A
-
Zastanawiam się, czy jest utwór będący kwintesencją zespołu? Moim zdaniem nie do końca. Praktycznie styl Nightwish to w tej chwili: bycie wolnym. W tym sensie, że mogą zagrać wszystko. Może kolosy są tego najbliżej, bo spajają w sobie bardzo różne elementy. Nie wiem, ale dla mnie zawsze Lappi było taką esencją nightwishowości (cokolwiek to dzisiaj znaczy ;)). Nawet nie pod względem muzycznym, ale takiej szczerości, piękna i czegoś bardzo "czystego". Mimo upływu lat, dużego sukcesu i zmian w składzie, myślę, że te rzeczy wciąż można odnieść do Nightwish.
-
Co do TPTP to każde jedno tłumaczenie można wziąć i znaleźć w nim inne warianty i możliwości i poprawiać w nieskończoność ;). Akurat zdecydowałem się wtedy na takie, inny tłumacz mógłby wybrać inne, ale jeśli oba są poprawne jezykowo, to jakiś wyborów trzeba dokonywać. Z tym ramieniem odbieram to jako: nie że ktoś się wypłakał na ramieniu, tylko coś w rodzaju przegiętej metafory bólu, szczególnie że podmiot liryczny jest rozciągnięty i torturowany na metaforycznym ołtarzu (a biorąc pod uwagę rysunek z książeczki DPP to ma dosłownie przywiązane ramiona). Natomiast jest parę kwestii dość jednoznacznych i je chętnie przybliżę. :) Z pięknem pod Wieczną Wolnością? Wybrał was wszystkich? W tym rzecz, że tu chodzi o właśnie o „piękną”, o nią, o nightwishowy archetyp, motyw, który występuje od czasu Beauty and the Beast. Te wersy z wodospadem i piękną poniżej to jest w ogóle dosłowne nawiązanie do okładki CC. Podobnie zdanie o tym, że zawsze pragnie umrzeć nie na ołtarzu, ale by fala dała mu śmierć (w domyśle stał się jednością z oceanem). To kolejny powtarzający się nightwishowy motyw "oceaniczny", a nie fali uczuć. Przy okazji jakieś nawiązanie do tekstu Ocean Souls - should I dress in white and search the sea as i always wished to be - one with the waves. :)
-
Nie wiem, czy w najlepszych czasach dałbym radę ogarnąć tyle odcinków naraz :D Choć pewna znajoma dama obejrzała kiedyś cztery sezony Archiwum X (po 24 odcinki kazdy) w tydzień... Póki co oglądam trzeci sezon Orphan Black (pod względem aktorskim to co robi główna odtwórczyni, to jest Mount Everest i wszystkie otrzymane nagrody dla najlepszej aktorki telewizyjnej - w pełni zasłużone.)
-
Jak pisał Owidiusz "Video meliora proboque, deteriora sequor", czyli pochwalam rzecz lepszą, idę za gorszą :D
-
The Greatest Show On Earth
-
Mnie tam wideo nie przeszkadza. Może dlatego, że lubię patrzeć na grający zespół i czuć tę żywą energię. Nawet jak słucham muzyki, to w myślach czasem wyobrażam sobie zespół na scenie i widzę jak to jest grane na instrumentach. Co prawda to upodabnia klip do nagrania z koncertu, ale prawdę mówiąc nie spodziewałem się niczego specjalnego.
-
Lubię ten numer, aczkolwiek nie ma porównania z otwieraczem tej płyty (chyba najlepszej w katalogu Nicka Barreta i spółki). Niemniej gitara Nicka i syntezatory Nolana imitujące moogi – fajnie to brzmi, trochę słodko, lecz melodie są u nich zazwyczaj pierwszorzędne i ta lekkość. Edit Ha w między czasie Nymph wrzuciła swój utwór: tradycyjna ballada rockowa, nawet taka trochę (post) grunge’owa ballada, ale potem te bębny i smyczki w tle zmieniają muzyczny kierunek. Narasta i to mi się podoba. Ode mnie zapomniany austriacki band, który wydał tylko dwie płyty w latach 90-tych i zniknął. Chociaż pewnie też dzięki temu dorobili się status kultowej perełki spajającej: doom, gothic, symphonic, black i folk. [video=youtube]www.youtube.com/watch?v=1ipHsiNsVio
-
Opublikowano dziś ciekawy materiał. Przegląd całego sprzętu używanego przez zespół w trakcie obecnej trasy. :) [video=youtube]
-
Chyba jesteś pierwsza osobą, która nie wymieniła ani jednego kolosa :D
-
Nie wiem, czy tylko mnie irytują solówki Tuomasa w Shudder na żywo? Brzmienie klawiszy, którego używa jest po prostu masakryczne. To samo było kiedyś z Planet Hell. Na płycie partie solowe były cudowne, na żywo za to okropne, syntetycznie brzmiące, świdrujące po uszach.
-
Weak Fantasy
-
Follow the left hand path - to po prostu przejście na "ciemną stronę mocy", zatracenie się. Stąd odpowiedź Marco i Tuomasa, że chodzi o w cudzysłowie "sprawki diabła" ;) Mnie od razu się przypomniał wiersz Staffa Deszcz Jesienny: "Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie i zmienił go w straszną, okropną pustelnię. Z ponurym na piersi zwieszonym szedł czołem i kwiaty kwitnące przysypał popiołem" Wątpię, żeby Tuomas zgłębiał istotę ścieżki lewej ręki (bo to rzecz związana z całym rozwojem duchowym i okultyzmem oraz poniekąd z czarną magią czy satanizmem) i żeby chodziło dokładnie o nią. Bardziej ma chyba ona stanowić taką metaforę pochłonięcia człowieka przez coś mrocznego. W tym utworze tym czymś mogłyby być: smutek, samotność i przede wszystkim utrata dzięcięcej niewinności, bo o niej jest głównie ten utwór.
-
endless forms most beautiful Yours Is An Empty Hope
Maciek replied to Evi's topic in Interpretacje tekstów
To ciekawy tekst. Poetycki pocisk, taki trochę odpowiednik Slaying the Dreamer/Master Passion Greed, aczkolwiek bardziej "życzliwy" i mający nadzieję na refleksję adresatów utworu. Tuomas kiedyś w jakimś wywiadzie wspominał, że to numer o tych, którzy wiedzą lepiej jak on i zespół mają żyć i co robić. Można się domyślać, że chodzi o ludzi, którzy poświęcają cały swój czas na dokopanie innym niż zajęcie się własnym życiem, hejterzy w necie itp Powiedziałbym, że pod względem warsztatowym to liryk znacznie mniej bezpośredni i dużo bardziej poetycki niż w/w kawałki. Tuomas ubrał całość w trochę mistyczną otoczkę, dołożył fajne metafory (odwołanie do mitu o Narcyzie czy nordyckich podań o trollach i moście). Tekst pierwszorzędny.- 1 reply
-
- 1
-
-
No generalnie ciężko porównywać czytanie powieści lub eseju z czytaniem poezji. Nie da się czytać poezji tak strona za stroną jak powieść. Jakbym dostał kilkaset stron poezji dajmy na to Herberta, to pewnie bym wracał tylko do jakiś fragmentów. Kiedyś czytałem Song of Myself, ale też trudno było mi to ogarnąć.
-
Mam podobnie. Lubię orkiestrę, ale obecnie nie mam kompletnie nastroju na takie granie, więc EFMB z bardziej zespołowym brzmieniem i rockowym duchem trafiło idealnie w moje potrzeby. W zasadzie to nie miałbym nic przeciwko temu, żeby Nightwish nagrał kiedyś płytę zupełnie bez orkiestry i chórów. Bardzo lubię pianino, a mając sześć osób w składzie, można własnym sumptem robić różne nietypowe aranże (tak jak Troy z buzuki). Natomiast chóry i tak zostały w znacznym stopniu zastąpione na albumie pracą trójki wokalistów, zarówno w harmoniach wokalnych, jak i jednoczesnym śpiewie, więc zupełnie nie odczulibyśmy ich braku.
-
Muzyka to dla mnie emocje, wolność i jednym słowem coś wspaniałego. Ponieważ najbliższa mi jest muzyka rockowa (jak pewnie większości na tym forum), to coś na ten temat. :) It feels so good that it ought to be illegal I got my vaccination from a phonograph needle I'll never grow up and I'll never grow old Blame it on the love of rock ‘n roll To takie cudne uczucie, że powinno być nielegalne dostałem szczepionkę od igły gramofonu Nigdy nie dorosnę i nigdy się nie zestarzeję to wina mej miłości do rocka’n rolla www.youtube.com/watch?v=fw-PgCfP9zk
-
[align=justify]W maju w Łodzi koncert Scorpionsów w Polsce, wypada zatem coś wspomnieć o grupie. Klasyka rocka. Większość repertuaru to stosunkowo proste kompozycje, ale nośne i osadzone w gitarowej tradycji. To jest prawdziwy (hard) rock. Co prawda tegoroczna studyjna płyta to jakiś żart, ale na koncertach wciąż jest moc. Ciężko uwierzyć, że Klaus Meine i Rudolf Schenker mają po 67 lat (sic!). Muzyka i pasja konserwują. :D Żadna płyta nie bierze mnie w całości (najbliżej tego jest In Trance, Animal Magnetism i Blackout), ale na (prawie) każdej są kawałki warte uwagi. Na swoje potrzeby zrobiłem sobie kiedyś playlistę z ok. 30 utworami, do których wracam. Moje ulubione to: 1. In Trance 2. Fly To The Rainbow 3. Still Loving You 4. When The Smoke Is Going Down 5. Holiday 6. Dark Lady 7. Big City Nights 8. Lady Starlight 9. New Generation 10. Lonesome Crow 11. Lonely Nights 12. China White 13. Only A Man 14. No One Like You 15. Animal Magnetism Mówiąc o Scorpionsach, trzeba pamiętać, że choć zespół największe sukcesy komercyjne odnosił w latach 80-tych i w pierwszej połowie lat 90-tych. To za artystycznie najbardziej doniosłe trzeba uznać lata 70-te. Pierwsza płyta z Michaelem Schenkerem (tym który potem dołączył do słynnego UFO i założył MSG). Album ów ociera się o rock progresywny/ krautrock. Następne płyty już z Uli Jon Rothem (szczególnie dwie pierwsze) są również interesujące. Gitarzysta ten zainspirowany z jednej strony Hendrixem, z drugiej klasyką, nadał zespołowi nowy, choć ciążący w kierunku mocnego rocka szlif. W zasadzie dopiero po odejściu Rotha w 1978 roku, grupa uprościła bardziej swą muzykę, co pozwoliło odnieść sukces komercyjny. Choć uczciwie trzeba przyznać, że i czasy się zmieniły, najpierw wybuch punka w II połowie lat 70-tych, potem nowa fala, o disco i popie nie wspominając. Rynek się uprościł, żeby komunikować się z publicznością (także rockową), potrzebny był "cios prosto w twarz". Przebojowe i surowsze hard 'n' heavy, jakie wówczas już w pełni zaczęli prezentować, mógło zatem trafić także do mainstreamowej publiczności, plus w sukurs przyszedł im rozwój bardziej bezpośredniego ciężkiego grania. Oczywiście bardzo lubię ten okres. Big City Nights to jeden z moich ulubionych rockerów, Still Loving You – to jedna z moich ulubionych ballad rockowych ever, a Lady Starlight jest pełne gracji. Co w niczym nie zmienia faktu, że mówiąc o Scorpionsach, trzeba też pamiętać o wczesnych płytach. A propos wczesnego okresu, to w tym roku Uli Jon Roth wydał album "Scorpions Revisited" (na wzór Hackettowego "Genesis Revisited"), na którym nagrał ponownie ok. 20 utworów z czasów swej bytności w zespole. Niektóre kawałki zyskały nowe oblicze, głównie za sprawą gitarowych popisów Rotha. Czasami przegina on z nadmiernymi solówkami (co jest zazwyczaj przywarą albumów nagrywanych przez gitarzystów), ale część piosenek brzmi nawet lepiej niż oryginały. [/align]