Jump to content
Taiteilija

Bazgroły i inne tworki by Taiteilija

Recommended Posts

Wrzuciłam dziś rysunki, które powstawały na wykładach w tym roku akademickim... Na tych nudniejszych wykładach o 8 rano. ;)

 

Nudoszkice

 

Polecam wszystkie przybliżać - zyskują na ostrości, która i tak jest średnia, bo nie mam za bardzo aparatu i wszystkie zdjęcia robiłam śmieciofonem. ;)

  • Like 9

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po kilku pięknych egzaminach musiałam się wyluzować i owocem tego wyluzowania jest coś Nightwishowego. 

Po obejrzeniu "Vehicle of Spirit" czułam potrzebę wyładowania. ;)

"Nightwish"

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje nudne (i jedyne) wykłady o ósmej rano to angielski, więc idealnie wpasowują się w klimat Sherlockowych i Potterowych rysunków. ;) Chociaż nie wszystkie (chyba) mieszczą się w tej samej tematyce, to jednak ich klimat jest tak spójny, że stanowią idealną serię. :) W ogóle, uwielbiam Twoją kreskę, jest taka inna od modnego teraz w internetach hiperrealizmu, który może i jest genialny, ale zupełnie odtwórczy i całkiem mi się przejadł.

 

Natomiast drugi obrazek mi się silnie kojarzy z tym filmem Imaginarium of Doctor Parnassus/Parnassuss, człowiek, który oszukał diabła - zwłaszcza te Tuomasowe oczy jakoś bardziej przypominają oczy Heatha Ledgera niż jego własne. Ciekawe w dodatku ujęcie tematu: Nightwish pod względem treści to jednak Tuomas i nie da się temu zaprzeczyć. To w jego oczach, jego tajemniczym uśmiechu jest najwięcej szczegółów, a cała reszta jest zaledwie tłem, rozmytym odbiciem jego wyobraźni. I jeszcze to połączenie dnia i nocy! Świetne! ♥

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje nudne (i jedyne) wykłady o ósmej rano to angielski, więc idealnie wpasowują się w klimat Sherlockowych i Potterowych rysunków. ;) Chociaż nie wszystkie (chyba) mieszczą się w tej samej tematyce, to jednak ich klimat jest tak spójny, że stanowią idealną serię. :) W ogóle, uwielbiam Twoją kreskę, jest taka inna od modnego teraz w internetach hiperrealizmu, który może i jest genialny, ale zupełnie odtwórczy i całkiem mi się przejadł.

 

Natomiast drugi obrazek mi się silnie kojarzy z tym filmem Imaginarium of Doctor Parnassus/Parnassuss, człowiek, który oszukał diabła - zwłaszcza te Tuomasowe oczy jakoś bardziej przypominają oczy Heatha Ledgera niż jego własne. Ciekawe w dodatku ujęcie tematu: Nightwish pod względem treści to jednak Tuomas i nie da się temu zaprzeczyć. To w jego oczach, jego tajemniczym uśmiechu jest najwięcej szczegółów, a cała reszta jest zaledwie tłem, rozmytym odbiciem jego wyobraźni. I jeszcze to połączenie dnia i nocy! Świetne! ♥

Przepraszam najmocniej za karygodne spóźnienie! Czytałam Twój komentarz już dawno, ale tonęłam w sesji poprawkowej (ktoś bardzo, bardzo chciał mnie usadzić i mu się nie udało) i nie miałam sposobności, by coś odpisać. 

Kiitos, Paula, za komplement i cały komentarz. Poranne wykłady i tak nie stanowią dla mnie źródła wiedzy (bo niemal śpię i mało z nich czerpię, a z notowaniem nie nadążam), więc chociaż sobie porysuje jakieś fanarty o nieskomplikowanej strukturze. :D Wszystkie utrzymuję w tym samym stylu w moim miniaturowym szkicowniku, dzięki czemu ładnie się ze sobą komponują, jakby opowiadały historię. Nawet jestem z nich dumna, ale jakość zdjęć, które im zrobiłam jest, przyznaję, koszmarna. Wstawiłam je na DA, ale są mocno prześwietlone i zdecydowanie tracą swój oryginalny urok. Gdy trafię trochę czasu, to wszystkie sfotografuję czymś lepszym jeszcze raz.  

 

No, a ten drugi, z Tuomasem... Uznałam, że za mało rysuje rzeczy związanych z moim ulubionym zespołem. Jakoś nie potrafię skupić myśli - ich muzyka mnoży byty w mojej głowie i nie mogę im nadać godnej formy. Troszkę odtuomasiłam Tuomasa, zgadzam się, a teraz zaczyna mi faktycznie przypominać Heatha Ledgera (tak z oczu)! :D

Po prostu chciałam uprościć jakoś strzępy "My Walden", "Away" i "Stargazers" włóczących mi się po uszach. ;)

Ostatecznie Tuomas to serce zespołu i, gdy wyobrażam sobie ich muzykę, to oczywiście widzę Marco, słyszę Floor czy też Tarję itd., ale Tuomas jest wodzirejem - on zawsze prowadzi karnawał. 

 

Dzięki jeszcze raz za komentarz - budujący! :)

 

***

 

Coś tam jeszcze ostatnio rysowałam. Po czwartym sezonie musiałam coś tam nagryzdać (choć sezon nie był najlepszy, to jednak wciągnął). 

 

"Sherlock" (to na pewno widzieli ci, którzy mają mojego Facebooka... Tak a propos nudnego quasi-hiperrealizmu)

 

"Mr Pinstripe Suit" (musiałam czymś zapchać czas oczekiwania na popołudniowy pociąg do Trójmiasta)

 

 

"Sherlock Holmes and Doctor Watson" (kicz, kicz, kiczem... Byłam tylko ciekawa na ile, stosując tak prosty styl, uda mi się oddać podobieństwo do aktorów, nie zamazując, na wzór wszystkich tych mang, ich specyficznych rysów twarzy)

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Whovianologia atakuje! Czas na standardowy efekt nowej manii, czyli pierwsze kwiatki oglądania Doktora! :D

 

Większość ludków, co to mają mojego Facebooka zapewne widziało to: "Dziewiąty Doktor" (musiał być pierwszy, bo dla mnie był i nadal jest moim faworytem, choć, jak do tej pory, nie mogę powiedzieć, żebym narzekała na kolejnych dwóch odtwórców tej roli... Na fabułę odcinków trochę bardziej, ale cóż... To nie wpływa znacząco na samą postać...)

 

"Pęknięcie we wszechświecie" - Dziesiątemu Doktorowi też się coś należy (jest jakoś pół miejsca dalej za Dziewiątym w moim rankingu).

 

"Jedenasta Godzina" - Narzekałam na niego, ale się oswoiłam - teraz to jest znany, oswojony, gamoniowaty hipster, ale sezony z nim mają wyjątkowo irytujące wątki fabularne. Nie wszystkie odcinki, oczywiście, ale sezony jako osobne całostki do pięt nie dorastają sezonom z Dziesiątym Doktorem.  

 

Czuję, że tego będzie niebawem więcej. Trochę sobie eksperymentuję z Paint Tool SAI - ma miłe, miękkie pędzle i świetną opcję farbki wodnej do mieszania kolorów. Wychodzi bajkowo, kolorowo i wesoło. Nie mam siły po Dziewiątym na poważne, realistyczne prace. Pewnie sporo kolorowych wesołków niebawem powstanie. ;)

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Omatko, doktory! :D

Jako, że sama nigdy nie przekonałam się do Doctora Who, rysunki przemawiają do mnie jedynie na płaszczyźnie estetycznej, z wyłączeniem całego fandomu, fanowania i w ogóle. 

Dziewiąty Doktor to arcydzieło, serio. Twoje realistyczne portrety robią się za każdym razem coraz lepsze, coraz bardziej dopracowane, postaci mają coraz lepsze proporcje ;;) Naprawdę świetna robota.

 

A co do rysunkowych prac, to w drugim rysunku, za Doktorem jest galaktyka... Czy to blendowanie to ten pędzel z SAIa, o którym pisałaś? Bo jeśli tak, to muszę powiedzieć, że robi robotę, wszystko wygląda tak nonszalancko, bajkowo, pastelowo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Omatko, doktory! :D

Jako, że sama nigdy nie przekonałam się do Doctora Who, rysunki przemawiają do mnie jedynie na płaszczyźnie estetycznej, z wyłączeniem całego fandomu, fanowania i w ogóle. 

Dziewiąty Doktor to arcydzieło, serio. Twoje realistyczne portrety robią się za każdym razem coraz lepsze, coraz bardziej dopracowane, postaci mają coraz lepsze proporcje ;;) Naprawdę świetna robota.

 

A co do rysunkowych prac, to w drugim rysunku, za Doktorem jest galaktyka... Czy to blendowanie to ten pędzel z SAIa, o którym pisałaś? Bo jeśli tak, to muszę powiedzieć, że robi robotę, wszystko wygląda tak nonszalancko, bajkowo, pastelowo :)

 

Może się jeszcze kiedyś przekonasz? Coś w tym serialu jest. Nie wiem co to, ale nawet nie wiesz kiedy z prostej, a nawet trochę odmóżdżającej rozrywki do obiadu (jak to było ze mną na początku)  zamienia się w piękną, złożoną i pokrzepiającą historię na długie wieczory. Nie namawiam. Zapewne masz powody, by się nie przekonać, ale nigdy nie wiadomo. Humany-wumany... stuff. ;)

Te realistyczne faktycznie stanowią jakąś wisienkę na torcie mojej hobbystycznej twórczości, ale na nie zawsze trzeba czasu, załamania gdzieś w połowie (nie-umiem-rysować-czemu-nos-wygląda-jak-kartofel!), inspirującego zdjęcia, zniechęcenia pod koniec... Dłuższy proces. Cieszę się, że jednak tego warty!

 

A co do galaktyki to efekt rysowania SAI'owym ołówkiem i mieszania wspomnianym przeze mnie pędzlem zwanym chyba "water" służy do bardzo gładkiego, trochę transparetnego i mile onirycznego mieszania kolorów. W ogóle SAI to raczej program do kolorowania lineartów, ale ja korzystam z niego do całych rysunków - ma bardzo miękkie narzędzia, wiec świetnie można ćwiczyć cieniowanie, zmarszczki, światła i ostatecznie zawsze daje bajkowy efekt. Jeżeli ma się chęć na jakiś dziecinny, kolorowy rysuneczek, to jest niezły, bo te realistyczne prace mogłyby być na nim za bardzo rozmyte (nawet stosowanie cieniutkich kresek niewiele da - jest meczące w tym programie). Jeżeli najdzie Cię kiedyś ochota na coś miękkiego i uroczego, to ten prościutki programik jest dobrym wyborem! 

Dzięki wielkie za komentarz i kilka miłych słów - to zawsze robi mi dzień! :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciepło się robi, wakacje idą, idzie też sesja, więc Tai... rysuje. Oczywiście, zamiast się uczyć czy choćby spędzać czas na świeżym powietrzu. Postanowiłam wrzucać tu linki do rysunków co jakiś czas, gdy się już ich trochę nazbiera, bo i tak jest t u wystarczający autospam. ;)

 

Mam kolejną porcję prac z cyklu Whomadness! 

 

TARDIS - Musiałam spróbować, czy będę zdolna narysować tę przepiękną bryłę! Mam kiepskie zdolności, jeżeli chodzi o rysowanie brył, a już w szczególności myszką, więc to było wyzwanie. Nie całkiem wyszło tak, jak miało, ale to była moja pierwsza bryła, rysowana myszką, więc... Myślę, że mogło być gorzej. Pewnie proporcje są trochę zaburzone. Przechylenie budki daje złudzenie, że nie są, a w każdym razie mam taką nadzieję!

 

Dwunasty Doktor - Nie jest to co prawda mój ulubiony Doktor, ale i tak go uwielbiam. Będzie mi go brakowało. Rysunek niezbyt ambitny. Chciałam się pobawić samym magicznym "rozmazywaczem" w programie Sai, trochę miękkich tonów, kolorów... 

 

Bowties are cool - Nędzna próba pokolorowania na komputerze zdjęcia rysunku, który machnęłam kiedyś na kolanie. Gdyby jakość zdjęcia była lepsza, to z pewnością wyglądałoby lepiej. 

 

Coward or killer?   - Znowu Doctor Who. Ta scena była dość rujnująca: wybór między morderstwem całej planety a ryzykiem wojny, rozciągającej się na całą galaktykę, który był echem identycznego wyboru, którego niedawno dokonał bohater. Miałam znów chęć na zabawę z soczystymi kolorami na Sai. Łatwe, szybkie, dużo kolorowej satysfakcji!

 

Ostatni z Władców Czasu - Bo David Tennant. :D  

Rysunek zrobiony zaskakująco szybko, jak na ten poziom realizmu i z lekka niedbałą techniką. Jestem z niego dumna. Smutny Dziesiąty Doktor robi OCZY - tak powinien brzmieć aktualny tytuł. :D

 

Is there life on Mars? - Bo John Simm. :D 

Właśnie skończyłam oglądać "Life on Mars" i mam małego kaca z tego powodu. Naprawdę się wciągnęłam, a tu: bum! Koniec. To ładna laurka, mała ilość odcinków sprawiła, że serial nie miał szansy się "zepsuć", klamra kompozycyjna była doskonała i wszystko jest nadal niejako "otwarte", ale to koniec. Sequel serialu bez Johna Simma, to już nie będzie to samo i raczej mnie tak nie wciągnie. Może potem sobie go sprawdzę, ale... No, to nie to samo, bo bardzo lubiłam graną przez niego postać (CAN SB HUG THIS POOR UNHAPPY DONUT, PLEASE?!). LoM to cudownie brytyjska komedia, dramat, film psychologiczny, sensacyjny i o ciekawym klimacie lat '70. Oryginalny. Zasługiwał na jakiś mały rysuneczek. Halucynacja, w której bohater widział w telewizji kukiełkę przedstawiającą jego samego mnie rozbawiła. Kukiełka więc też znalazła tu swoje miejsce.

 

A teraz koniec autospamu i czas poważnie zabrać się do opracowywania zagadnień do egzaminu. Oh, I do hate it sooo much!

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ dawka rysunków! Tai, czy Ty robisz coś poza rysowaniem? :> Wszystkie Doktory bardzo dopracowane i widać zdecydowanie Twój styl w każdym z nich. Kocham motyw przewodni fioletowej galaktyki, jako, że to w końcu time (and space? ;>) lordowie, także ten ;;)

Czekam na więcej

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ dawka rysunków! Tai, czy Ty robisz coś poza rysowaniem? :> Wszystkie Doktory bardzo dopracowane i widać zdecydowanie Twój styl w każdym z nich. Kocham motyw przewodni fioletowej galaktyki, jako, że to w końcu time (and space? ;>) lordowie, także ten ;;)

Czekam na więcej

Poza rysowaniem jeszcze udaję, że studiuję. Tylko między rysowaniem a studiowaniem zostaje mało czasu na spanie. ;)

Dzięki wielkie, Sami, za komentarz! Fioletowa galaktyka wygląda bardziej fantastycznie. Zresztą lubię mieszać kolory na tym banalnym programie, korzystać z wielu soczystych, kiczowatych, miękkich odcieni rozmaitych barw. To daje mi przedziwną satysfakcję. 

I pewnie będzie tego więcej! Zawsze jest. :D

Dziękuję jeszcze raz, Sami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam cały tydzień (a nawet trochę więcej) wolnego przed pracą wakacyjną i mogę sobie go wykorzystywać na kreatywne lenienie się. Niedługo skończę portret Tuomasa, a tymczasem dalej rysuję mnóstwo Doktorów - im bliżej finału aktualnego sezonu tym bardziej mam ochotę ich rysować. Wrzucę tu dwie pracę, które były już na FB i jedną, którą właśnie, w związku z finałem Doktora, udało mi się skończyć. 

 

"Dwunasty" - to był rysunek robiony całkowicie na kolanie, na szybko, bez detali, tylko dla oczu Capaldiego tak naprawdę, bo jego oczy rysuje się fenomenalnie i muszę koniecznie jeszcze się nad tematem jego oczu w przyszłości pochylić.

 

"The man who lives on a cloud" - już od dawna marzyłam, że, gdy trochę podszkolę swój warsztat, to narysuję ten kadr. Bardzo mi się podobał ten wyraz twarzy Doktora i w końcu uznałam, że umiem wystarczająco dużo, by spróbować go oddać. Nie mogłam się powstrzymać i wzbogaciłam barwy w stosunku do oryginału, zazieleniłam mu porządnie oczy, żeby był żywy, ciepły, wspaniały! :D

 

"Did you Missy me?" - a to mój nowy tworek. Po zobaczeniu zdjęcia promocyjnego i zwiastuna najbliższego odcinka DW nie mogłam się powstrzymać. Dla niezorientowanych - cała magia tego ujęcia polega na tym, że to jedna i ta sama osoba w dwóch różnych ciałach. Zło w wersji podwójnej. Selfizm do kwadratu. Czekam niecierpliwie na premierę. 

 

No, a Tuomasa rysuję, rysuję i oby za dzień dwa był gotowy.

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cudowne, as always :-)! Fajnie eksperymentujesz z kolorami i prace mają taki specyficzny klimat. Twarz to moim zdaniem najtrudniejsze studium, ale Ty nie masz z tym najmniejszego kłopotu! Widzę olbrzymi progres :)!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeej, te twarze! Zwłaszcza Mistrz i Missy! No i te oczy Petera i Matta! ♥ Uch, Tai, jesteś za zdolna! :P Chociaż się przyczepię trochę do kołnierza Mistrza, jakiś taki nieproporcjonalnie niedorobiony w porównaniu do jego twarzy. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prace są przepiękne:)

Dziękuję bardzo, Beatko. :)

 

 

Cudowne, as always :-)! Fajnie eksperymentujesz z kolorami i prace mają taki specyficzny klimat. Twarz to moim zdaniem najtrudniejsze studium, ale Ty nie masz z tym najmniejszego kłopotu! Widzę olbrzymi progres :)!

Z twarzami nie mam, ale z ciałami, ubraniami, przedmiotami - tu już mam kłopoty. Rozwiązuję je powoli.

Dziękuję, Aniu, za komentarz. :) 

 

 

Jeej, te twarze! Zwłaszcza Mistrz i Missy! No i te oczy Petera i Matta! ♥ Uch, Tai, jesteś za zdolna! :P Chociaż się przyczepię trochę do kołnierza Mistrza, jakiś taki nieproporcjonalnie niedorobiony w porównaniu do jego twarzy. ;)

Dzięki bardzo, Paula. :D No, ale dalej mam dużo do osiągnięcia czy poprawienia. Nawet nie mam Photoshopa. Trzeba to zmienić. GIMP to średni zamiennik i czasem nawala mi z jakością. Z tymi Mistrzami to w ogóle były cyrki! Nie miałam pojęcia jak ich narysować, bo nie miałam odniesienia, zdjęcia całościowego i przyszło mi strasznie eksperymentować. Znalazłam jakieś tam zdjęcie tancerzy i miałam twarze Missy i Mistrza ze zdjęcia promocyjnego. To cud, że nie zawaliłam proporcji, łącząc jak Frankenstein to co widziałam na jednym zdjęciu, z tym co widziałam na drugim. Też mnie ten kołnierz drażni, ale po solidnych kilku dniach skrobania puściłam go w niepamięć... Niech będzie pomnikiem mojej porażki. ;)

Dziękuję jeszcze raz: za komentarz i krytykę!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.