Jump to content
Maciek

Pierwszy raz z Nightwish

Recommended Posts

Kiedyś ktoś postulował takowy temat, więc zobaczmy, który utwór pojawia się najczęściej.

Jaki był pierwszy (tak naprawdę pierwszy) utwór Nightwisha, który dane było wam usłyszeć? Może kryje się za tym jakaś historia?

 

 

Moim pierwszy utworem NW było Stargazers. Stało się to niejako automatycznie, ponieważ kupiłem w ciemno kasetę Oceanborn, w tym sensie w ciemno, że zrobiłem to był po przeczytaniu recenzji, a nie słysząc wcześniej żadnej muzyki zespołu. Oczywiście byłem zaskoczony, jak to brzmi i nie od razu dałem się wciągnąć. Na pewno nie przypuszczałem podówczas, że za kilka lat Nightwish stanie się moim ulubionym zespołem. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ciekawy temat ::)

 

Moim pierwszym utworem NW było Nemo. Nie wiem jak na to trafiłam, przypuszczam, że youtube po prostu podpowiedział mi to w propozycjach. Wtedy (w wieku 12 lat, magiczny rok 2007) słuchałam Avril Lavigne i Evanescence, więc może Nemo było w propozycjach przy jakimś ich filmiku ;) Potem poznałam Amaranth (klasyk), Bye Bye Beautiful, Wishmastera (który wtedy był moją ulubioną piosenką NW), i The Poet and the Pendulum... A potem mój wujek się dowiedział, że lubię NW i zgrał mi całą dyskografię. I wtedy już poszło - zakochałam się na dobre kiedy usłyszałam orkiestracje w Ghost Love Score ♥

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś ktoś postulował takowy temat, więc zobaczmy, który utwór pojawia się najczęściej.

Na pewno któryś z singli :)

Ja zacząłem swoją przygodę z Nightwishem od "Nemo" na VIVIE 2 w roku 2004*. Tak mnie wciągnęło że w krótkim czasie kupiłem wszystkie wówczas dostępne płyty, zaczynając od- o dziwno- "Angels Fall First".

 

*i zapewne dlatego do dzisiaj jeżę się kiedy ktoś jeździ po singlach i wyklina na "szmacenie się" zespołów na kanałach typu VIVA czy MTV. Myślę że znalazła by się całkiem spora grupa oddanych dziś fanów, którzy właśnie w ten sposób zaczynali poznawać swój ulubiony zespół.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W gimnazjum koleżanka zapytała mnie, czy słyszałam o takim zespole jak Nightwish, bo jej ojciec słucha i ona chciałaby tego posłuchać,zobaczyć co to jest,może się wkręcić.Na co ja odpowiedziałam,że nie,ale chętnie przesłucham. Wracam po szkole do domu,wbijam na Youtube i wpisuję "nightwish".Wyskakują propozycje wideo,spośród kilku pierwszych wybieram to z najciekawszym tytułem i klikam.Pierwsze dziesięć sekund-"wytyfy jeszcze nigdy czegoś takiego nie słyszałam ale dobra". Pół minuty później-miłość od pierwszego usłyszenia. a było to "Wish I had an angel". Po przesłuchaniu kilku kolejnych utworów stwierdziłam, że zostanę na dłużej :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W moim przypadku jest to ciut zagmatwana kwestia. Nightwisha znałam pobieżnie, ze słyszenia, bo moi sąsiedzi często ich słuchali i to bardzo głośno (niedziele upływały mi na słuchaniu ich, czy tego chciałam, czy nie), ale sama uważałam to za muzykę koszmarną, mhroczną i złą... miałam wtedy jakoś jedenaście, czy dwanaście lat i moje gusta muzyczne były dość... odmienne... raczej popowe, popowo-rockowe, ale z silną pasją do muzyki klasycznej i filmowej.

Pamiętam, że jakiś czas później, gdy miałam dwanaście lat usłyszałam "Amaranth" i oczywiście bardzo mi się spodobał! Cóż, pasował do moich popowo-rockowych klimatów. Nie mam zielonego pojęcia, co było dalej, ale wyraźnie pamiętam, że szybko moja setlista zaroiła się od Nightwishów... pamiętam, że na pewno było tam "Crownless", "Ever Dream", "Sleeping Sun"... No, chyba tak to jakoś było! :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

14 czerwca 2012. Wieczór. Laliki. Wycieczka szkolna na koniec gimnazjum. Koleżanka puszcza muzykę z telefonu, aż tu nagle włącza Bye Bye Beautiful. I się zaczęło... ;> Gdy tylko wróciłam do domu, od razu zaczęłam szukać tej piosenki (wówczas nie zapamiętałam tytułu, ale pamiętałam nazwę zespołu :P). Gdy znalazłam, postanowiłam wobec tego ściągnąć cały album Dark Passion Play. Dalej zauroczona tym krążkiem, ściągnęłam Imaginaerum. Płyt z Tarją wtedy jeszcze nie słuchałam, bo nie mogłam się przekonać do jej śpiewu (słuchałam wcześniej tylko popu, więc stylistyka daleeeeka) :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak sięgnę głęboko pamięcią...

To było bardzo, bardzo dawno temu, miałam pięć lat może, usłyszałam Amaranth w telewizji. Z tego co pamiętam, podobał mi się, a już najbardziej teledysk  :P . Jakiś niewielki czas później, także w telewizorze, ujrzałam Nemo. Również mi się spodobał Ładne clipy porywają małych ludzi.

 

Nemo i The Islander towarzyszyło mi tak mniej więcej do piątej klasy. Nigdy mnie jakoś specjalnie nie ciągnęło do poznania dalszej dyskografii NW (aż wstyd się przyznać), wystarczyły mi owe dwa utwory, które naprawdę uwielbiałam. I gdzieś tak będąc właśnie jedenastolatką, tata mi pokazał Sleeping Sun i... od tamtego czasu postanowiłam stanowczo coś sobie tego że interesującego Najtłiszka obczaić.

Ale w tamtych pięknych czasach Internet był dla mnie czarną magią, a o zespołach muzycznych, ich płytach i tak dalej nie miałam zielonego pojęcia, co sprawiło, że nie wiedziałam nawet od czego zacząć. I tak tata poradził, bym sobie sięgnęła po płyty, wskazał, gdzie są i jakie. I tak poleciało - Angels Fall First, Oceanborn, Wishmaster.... Wszystkie albumy :) 

Jestem niezwykle wdzięczna NW, że nawróciło mnie na właściwą stronę mocy, czyli delikatnie i stanowczo zarazem pchnęło w metal ♥

 

Hmm.... to taki post należało dawno temu napisać w wątku "Przywitaj się", gdzie stuknęłam tylko krótkie "cześć" i milczałam jak zaklęty słupek.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim pierwszym utworem był Amaranth i nie polubiliśmy się ani trochę ;) Dopiero kilka miesięcy później, przy okazji poszukiwań zespołów podobnych do WT, trafiłam na niego znowu i tym razem zaskoczyło. Całkiem zakochałam się w DPP ♥ Początkowo tolerowałam jedynie Anette, ale po jakimś czasie przekonałam się i do Tarji, więc mogłam słuchać całej dyskografii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pożyczyłem od brata kolegi płytę z teledyskami i trafiłem na utwór który mi się bardzo spodobał a że nie był podpisany wrył mi się w pamięć. Po poszukiwaniach jak się można domyśleć bezowocnych trafiłem, będąc na próbie szkolnego zespołu mój kolega który grał na klawiszach ćwiczył akurat te same partie co Tuomas. Powiedziałem mu że znam tę melodię i żeby mi podał tytuł: Nightwish -Crimson tide and deep blue sea. Więc tak zaczęła się moja przygoda z NW.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yaay! W pełni popieram pomysł założenia tego tematu i postaram się spiąć zwoje mózgowe i poukładać po kolei, jak to ze mną było...

A było tak, że wchodząc w wiek nastoletnio-gimnazjalny byłam typowym "słuchaczem każdej muzyki" - czyli trzymałam się tego, co znałam. Następnym etapem mojej muzycznej podróży były drobne muzyczne odkrycia i dołączanie do kolekcji utworów, które mi się podobały - od heavy metalu, poprzez starszy "niezeszmacony" pop, na muzyce klasycznej kończąc. I tak wpadłam na... "While Your Lips Are Still Red" - chyba na youtubie i zakochałam się w tej piosence. Leniuch był ze mnie straszny, więc moje "strzały" w kolejne utwory były całkowicie losowe i początkowo kompletnie nietrafione... Nie wciągnęłam się na dobre, ale LYLASR pozostał na playlistach dłuuugo. Niczym wyrzut sumienia, który był jednym z bodźców do bliższego zapoznania się z zespołem - drugim była koleżanka z ławki w LO, która chodziła obwieszona merchem NW (żywa reklama! :D) i wychwalała pod niebiosa wokal Tarji. Udało się, ale znów lenistwo wzięło górę i poznałam kolejnych parę utworów. Wśród nich było Nemo, później Amaranth. I znów cisza na długo, do czasu pójścia na studia i wychwycenia jednym uchem konwersacji o NW, prowadzonej przez Sami. Bezczelnie się wtrąciłam i tak oto moja przygoda z zespołem nabrała nieco tempa, narastającego stopniowo w ciągu dwóch lat. Patrząc wstecz, moja fascynacja zespołem to jedna wielka sinusoida, teraz jednak się pozmieniało i wzrasta w sposób wykładniczy, oby to się nigdy nie zmieniło :P

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sierpień 2008 roku. Byliśmy z mężem i córeczką u znajomych na popołudniowej kawce i przyjaciółka mówi tak: "Włączę nam coś do posłuchania. Ostatnio mamy fazę na Nightwish. Mówię wam, wokalistka [Tarja] ma tak niesamowity głos, że kapcie spadają." Za nic w świecie nie pamiętam, który utwór był pierwszy, ale wiem, że po kilku godzinach spędzonych u znajomych wróciłam do domu zakochana w muzyce, która wówczas po raz pierwszy dotarła do moich uszu. Zaczęło się wertowanie klipów na YT i pierwszą piosenką, którą sobie przypominam, i która wzbudziła we mnie ogromne emocje, była ballada "Sleeping Sun". Kolejną "Dark Chest Of Wonders" i cała płyta "Once". A potem się dowiedziałam, że Tarja 3 lata wcześniej odeszła z zespołu... Chciałam posłuchać najnowszej płyty NW i odpaliłam "Amaranth" z DPP. ZONK. Nie mogłam. Nie potrafiłam. Nie chciałam. Wróciłam do Tarji. Takie były początki mojej przygody z zespołem, a mojej przyjaciółce do dziś jestem wdzięczna za tamten pamiętny wieczór, który zmienił moje życie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy miałam jakieś 1 1 lat, słuchałam popu i pop-rocka, jak wszyscy moi rówieśnicy. Na porządku dziennym były Hannah Montana, Lady Gaga czy Jonas Brothers, więc nawet nie miałam pojęcia, bądź nie chciałam wiedzieć o istnieniu takiej muzyki, jak Nightwish i inne. "Chwilę" potem, jeszcze w tym samym wieku, odkryłam Evanescence i się zakochałam. Wkrótce potem moje ukochane do dziś Within Temptation i nareszcie Nightwish. Początkowo przesłuchałam Nemo i Bye Bye Beautiful, nie przejmując się inną wokalistką. Powiem jednak tak - nie podobało mi się. Dopiero moja dobra znajoma, która "męczyła ich" od dłuższego czasu władowała mi słuchawki w uszy i puściła Nightwish z Tarją ze swojej MP3-ki. Pamiętam, że jednym z utworów było End of all hope, ale tak to wspomnienie jest dość wyblakłe. Tak czy inaczej, dzięki niej uznałam, że dam im jeszcze jedną szansę i wkrótce bardzo ich polubiłam. Pokochałam szczerze jednak dopiero, gdy usłyszałam a) Ghost Love Score w wykonaniu Floor b) Album Imaginaerum.

Trochę to burzliwe, ale związek owocny :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moimi pierwszymi piosenkami NW były Nemo, Amaranth i Eva, które puściła mi siostra, kiedy byłam jakoś w trzeciej klasie podstawówki (ona w drugiej gimnazjum chyba). A sama poznała je przez... księdza, który prezentował u niej w klasie motywy religijne w piosenkach metalowych. (Oglądali też na tych lekcjach Matriksa pod tym samym pretekstem). :D A potem to jakoś poleciało. Przez pierwsze kilka lat mojej nieświadomości i niewinności internetowej byłam jeszcze wolna od nałogu i Nightwish leciał na zmianę z Nelly Furtado i Kate Ryan (!), ale kiedy odkryłam pobieranie muzyki... Przepadłam. :D I tak jakoś mi minął ten czasokres... Pamiętam, że w szóstej klasie analizowałam już tekst The Escapist, więc musiałam być już nieźle wciągnięta. (A że ta analiza przy moim ówczesnym poziomie angielskiego była jaka była, to już inna kwestia xD).

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszy raz z Nightwishem...to było ponad cztery lata temu, kiedy to Tai nie wiedziała jeszcze, że będzie moją dziewczyną i nierozważnie zwierzyła mi się jaki jest jej ulubiony zespół. No, a wiadomo, że przez ulubiony zespół do serca, toteż chwilę po zdobyciu tej informacji wlazłem na YT, żeby dowiedzieć się czym jest ten cały Nightwish. Utworów wyświetliło się całkiem sporo, a że jakoś trzeba było wybrać ten pierwszy, to wybrałem na zasadzie skojarzeń. Bo skoro utwór "Sweet Child O'Mine" jest spoko, to utwór "Bless the Child" też musi być spoko. Słówko "child", jako gwarancja dobrego utworu? Czemu nie.

Wysłuchałem utworu i obejrzałem teledysk. Z posiadanych przeze mnie informacji wynikało, że liderem zespołu jest gość imieniem Tuomas, więc podczas oglądania intensywnie rozmyślałem nad tym któż jest tym tajemniczym Tuomasem. Tarja odpadała z oczywistych względów. Założyłem, że liderem musi być facet z gitarą, toteż wybór padł na Emppu...później, kiedy zaktualizowałem bazę danych to trochę się zdziwiłem. Bo jak to? Liderem nie jest gitarzysta? Dziwne to jakieś.

W każdym razie "Bless the Child" bardzo mi się spodobało, a z racji tego, że lubię kolekcjonować płyty i byłem ciekaw innych utworów zespołu to poleciałem do Emipku i nabyłem składankę "Highest Hopes". A dalej to już jakoś samo poszło.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moimi pierwszymi piosenkami NW były Nemo' date=' [i']Amaranth[/i] i Eva, które puściła mi siostra, kiedy byłam jakoś w trzeciej klasie podstawówki (ona w drugiej gimnazjum chyba). A sama poznała je przez... księdza, który prezentował u niej w klasie motywy religijne w piosenkach metalowych.

Prosimy więcej takich księży :)

 

Wysłuchałem utworu i obejrzałem teledysk. Z posiadanych przeze mnie informacji wynikało' date=' że liderem zespołu jest gość imieniem Tuomas, więc podczas oglądania intensywnie rozmyślałem nad tym któż jest tym tajemniczym Tuomasem. Tarja odpadała z oczywistych względów. Założyłem, że liderem musi być facet z gitarą, toteż wybór padł na Emppu...później, kiedy zaktualizowałem bazę danych to trochę się zdziwiłem. Bo jak to? Liderem nie jest gitarzysta? Dziwne to jakieś[/quote']

:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie pamiętam dokładnie kiedy natknęłam się na Nightwish. Było to w gimnazjum. Szukałam jakiegoś zespołu ze śpiewającą panią, bo jak długo można słuchać w kółko Evanescence? Trafiłam wtedy na Wish I had an angel. I... jakoś szału nie było. Przesłuchałam jeszcze Bye Bye Beautiful, Amaranth oraz Ghost River. Również nie chwyciło. I tak oto na kilka lat kompletnie zapomniałam o Nightwishu.

Aż dwa lata temu, pięknego wrześniowego dnia, zupełnie niespodziewanie zaczęłam nucić He will go down he will drown drown, deeper down... Zaczęłam więc desperako przekopywać Internet w poszukiwaniu tajemniczej melodii. No i znalazłam. A moją historię dopełniło autoodtwarzanie na YouTube. Słuchałam muzyki podczas sprzątania, jak to mam w zwyczaju. Do moich uszu dotarło Song of Myself. Zatrzymałam się. Zwróciłam uwagę na tekst. Na tekst! Nie na muzykę. Ona przyszła jakoś tak...bokiem. Pomyślałam sobie "Eej...Heeej... To jest dobre. To jest naprawdę, naprawdę dobre!". Parę tygodni później, w Empiku, w moje łapki wpadło Imaginaerum. Potem już samo poszło.

No i jestem tutaj :D

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podczas pewnych pogaduch z PolaChan wysłała mi link do Storytime live

i wpadłam jak śliwka w kompot

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hoho fajny temat a u mnie z pierwszymi to trochę jest różnie ,Pierwszym numerem jaki usłyszałem to pewnie jak u większości był to Nemo ,a słyszałem go oglądając niemiecką Vive + w programie Get The Clip ,aczkolwiek pierwszym po którym zakochałem się w Tarji był Wish I Had An Angel usłyszany jak Nemo po kilku tygodniach też na Viva + w Get The Clip ,ale pierwszym albumem przesłuchanym był Oceanborn i pierwszy który wpadł mi w ucho był Passion And The Opera

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pod koniec podstawówki/początek gimnazjum, co wakacje przyjeżdżał do mnie kuzyn, wtedy internety mieli w mojej okolicy zamożniejsi, był też na kompie w szkolnej bibliotece. Wspomniany kuzyn przywiózł do mnie płytkę z różną muzyką, która miał od koleżanek metalów. Były tam Moondance i Wishmaster, wpadły mi w ucho. Sąsiadka pobrała mi sporo utworów z neta, później kupiłam płytkę. Po roku miałam internet w domu i słuchałam coraz więcej :) Po latach NW niestety jakoś mi się przesłuchał i rzadko sięgam po ich utwory :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na Nightwisha trafiłem w dość zamierzchłych czasach, jeszcze przed Once. Rok 2001, czasy raczkującego internetu, gdzie jako jeden z nielicznych miałem dostęp już nie do modemu, ale do stałego łącza o zawrotnej szybkości - uwaga - 10 kilobitów (tak, kilo, nie mega). Wówczas, siedząc sobie na czacie Onetu poznałem dziewczynę z Krakowa, która mi poleciła przesłuchać Nightwisha, a zwłaszcza Elvenpath i Wishmastera. I to był w zasadzie mój pierwszy kontakt z Nightwishem. Zespół mocno mi przypadł do gustu z racji na operowy wokal Tarji, który dla mnie był czymś nowym i ciekawym. A potem już poszło z górki. Do grona ulubionych kawałków dołączyły Stargazers, She is my sin, Bless the Child, Tenth Man Down, Ever Dream i oczywiście Beauty of the Beast, który do dziś jest jednym z moich najulubieńszych dłuższych kawałków. Potem 2005 i genialne Once, a następnie Anette i... nie ukrywam jako człowiek którego wciągnęły stare płyty odpadłem ze świstem, słuchając tylko starych utworów do... 2015 roku, kiedy przypadkiem przeglądając Youtuba dowiedziałem się, że Nightwish ma nową wokalistkę. Odpaliłem koncert z Floor na Wacken i szczęka mi opadła :D Ok, może nie było tyle operowego "wycia" co za dawnych lat, ale jej głos spodobał mi się na tyle, że dziś stawiam obydwie wokalistki na równi. A potem to już koncert w Pilźnie i przybycie tutaj :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moją pierwszą piosenką był cover Where Were You Last Night i szczerze mówiąc zachwycona nie byłam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No więc to było tak... Pewnego razu odkryłam na You Tube pewną składankę o tytule Metal Ballads Collection. Wśród piosenek z tej składanki był również utwór Nightwish - "Sleeping Sun". Tak mi się spodobało, że zaintrygowana zaczęłam szukać innych piosenek tego zespołu. Po pewnym czasie Nightwish zdetronizował nawet moje ukochane Iron Maiden.

Teraz nie wyobrażam sobie życia bez NW.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój pierwszy raz z Nightwish: w sumie zaczęło się wcześnie patrząc, że  pierwszym utworem jaki usłyszałem był Sleeping Sun. Miałem wtedy może z 8 lat. Tamtego czasu bardzo interesowałem się statkami a w szczególności Titaniciem. Szukając wtedy filmików na YT o owym statku trafiłem na materiał o Brittanicu (bliźniaczy statek, prawie identyczny). Był to filmik w którym podkład robił właśnie Sleeping Sun.  

 

[video=youtube]

 

 

(ten film to jakiś reupload - oryginalnego wrzutu nie ma, ale jest to dokładnie ten film).

 

Kilka lat później, zakładam że miałem wtedy ok 14-15lat przypomniałem sobie o SS i stwierdziłem, że zobaczę czym jest ten cały Nightwish. Pamiętam, że zobaczyłem Live z Amarantha (właśnie ten na dole). Wiem, że wtedy stwierdziłem: "ech, właściwie to nic specjalnego ale nawet, nawet"  - i kompletnie o nim zapomniałem. Wtedy nie miałem żadnego konkretnego ulubionego zespołu mimo, że zawsze było mi blisko do muzyki filmowej nie znalazłem nic dla siebie - tak NW pozostaje ciągle tym jedynym, który mnie wciągnął.

 

[video=youtube]

 

Ze 2-3 lata później odświeżyłem sobie Sleeping Sun i przeglądałem ogólnie muzykę trafiając tym razem na bodajże She Is My Sin i inne starsze utwory. Później znowu trafiłem na Amarantha i doznałem olśnienia, że "przecież widziałem to parę lat temu". No i wciągnąłem się całkowicie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszy utwór? Wakacje 2005 lub 2006 r., kolonie. "Nemo" i "End of all hope" puszczane na zmianę z komórki o 3 lata starszej koleżanki. Czasy gimnazjum (glanów, czerni) to męczenie NW, ale głównie utworami, które wpadły w ucho. Na dobre wzięło mnie na starość (ehe, prawie 25 lat na karku :P). Teksty, muzyka i tęsknota za taką prawdziwością, a nie ulotnością, komercją.. Tak, odkryłam i pokochałam NW na nowo.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Please sign in to comment

You will be able to leave a comment after signing in



Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.