Studio-7

Nagrywanie Imaginaerum.

Nagrywanie perkusji – początek

Jukka, 15.10.2010

Po intensywnym obozie w fińskiej okolicy i dopieszczaniu dema, zaczęliśmy rejestrowanie bębnów do następnego albumu. Wczoraj razem zgromadziliśmy bębny i wszystkie urządzenia nagrywające. Dzisiejszy dzień spędziliśmy na doskonaleniu dźwięków. Tak, jak na ostatnim albumie, dostaliśmy wsparcie od Pana Kai Hahto (Swallow The Sun & Wintersun), który jest znany ze zdolności wyczarowywania boskich dźwięków przez strojenie bębnów.

Legendarny duet Mikko Karmila i TeeCee Kinnunen znowu zajmuje się inżynierią. Dzisiaj wieczorem zabraliśmy się za pierwszą piosenkę, więc sesja nagraniowa oficjalnie się rozpoczęła.

Jihaa!
Pozdrawiam

Jukka

 

Wszystkie utwory z perkusją zostały nagrane!

Jukka, 20.10.2010

Doszedłem do wniosku, że sesje nagraniowe są tak stresujące, że chcesz je skończyć tak szybko jak to możliwe, ale tym razem wszystko było inaczej. Cała sesja była bardzo spokojna i w ogóle się nie śpieszyliśmy. Poświęciliśmy czas, aby zrobić różne podejścia do kilku piosenek i nie robić żadnych kompromisów. Jak na jednym ze zdjęć z koncertów Tuomas wydusił to, co najlepsze ze mnie. Ale jestem pewien, że zrobił to z miłości.

Utwory znów są bardzo różnorodne, nastrój zmienia się z obłąkanego cyrku w zamglony jazzowy klub. To wielkie wyzwanie próbować nadać każdej piosence właściwy akcent, ale „skromnie” uważam, że się udało. Dzisiaj skończyliśmy sesję rejestrując czarodziejskie bębny na początek albumu i grając brushe* do klasycznych ballad w duchu Davida Lyncha. Wszystkie bębny zostały zarejestrowane do 10 piosenek i nie mogło być lepiej – doskonała lokalizacja, super chłopaki do pomocy i tworzenie wspaniałej muzyki.

Teraz nadszedł czas, by podnieść kieliszek i powiedzieć chłopakom „na zdrowie”. Czas, by Emppu dał swój wkład z album i jestem pewien, że wkrótce coś od niego usłyszycie.

Wasz Jukka

 

Emppu, gitara, olbrzymi szczupak i więcej…

Emppu, 09.11.2010

Cześć łobuzy, minęło trochę czasu. Myślę, że to moja kolej, by napisać, co się dzieje w studiu.

Letni Rock Camp za nami, a my byliśmy zajęci słuchaniem dem. Jukka nawet poradził sobie z nagraniem swoich perkusyjnych partii do albumu. Co dalej… Na letnim obozie była taka miła atmosfera, że mam zamiar spróbować innego podejścia do nagrywania moich ścieżek. Ostatnim razem to było coś więcej, niż praca od 9:00 do 17:00, siedziałem na tyłku w studiu, ale tym razem wziąłem urządzenie nagrywające do domu i spróbuję utrzymać to wyluzowane, zagłuszające uczucie jakie miałem przez całe lato, kiedy wraz z chłopakami powtarzaliśmy utwory i robiliśmy demo. W pewnym sensie, wydaje mi się, odniosłem sukces. Przez ten tydzień będę nagrywał riffy, a jako bonus złapałem 5,14kg szczupaka!

W każdym razie, Tuomas i Mikko Karmila (Komik Koo Mikko) byli tu przed chwilą. Męczyliśmy się z wzmacniaczami przez cały dzień, próbując różnych dźwięków i teraz mam zarejestrowanych około połowę ścieżek. Trudno powiedzieć, czy moja praca jest wykonana w 30% czy 5%, ponieważ jeśli stare znaki obowiązują, to partie gitarowe tylko wzrastają. To znaczy, że kiedy chcesz już otworzyć butelkę szampana, zdajesz sobie sprawę, cholera, że to i tamto jeszcze czegoś potrzebuje. Innymi słowy, patrząc na poprzednie sesje, będę trzymać tego szampana w lodówce przez przynajmniej sześć kolejnych miesięcy.

To na razie wszystko. Spróbuję podrzucić kilka zdjęć, ale to później. Rock-on!

Emppu

 

Aktualizacja ze studia

Tuomas, 29.12.2010

Emppu niedługo skończy nagrywać partie gitarowe, ma już zrobione 4 piosenki plus po połowie do reszty utworów. (Solówki i akustykę najlepiej pozostawić do zarejestrowania PO orkiestrze i chórze). Marco również skończył partie basu, więc zasadniczo czekamy tylko na Pip’a i Tuomas’a aby dostać gotowe orkiestralne aranże na lutową sesję w Londynie.

To układa się w całość powoli ale z całą pewnością wejście w tak monumentalne i niezbadane obszary powoduje, że ciężko aby nam nieraz nie spadły kapcie z nóg. Zostańcie z nami!

Tuomas

 

Aktualizacja ze studia od Marco

Marco, 05.01.2011

Dobry wieczór Panie i niezbyt delikatni Panowie!

W tej chwili mam zarejestrowaną większość partii basu do nowego albumu. Zacząłem już kilka tygodni wcześniej, ale nie śpieszyłem się. To luksus: posiadanie własnego wyposażenia i doświadczenia z pracy jako inżynier studyjny. Na chwilę obecną, przez ostatnie dwa tygodnie, idzie mi całkiem łatwo. Sezon wakacyjny i wszystko, co z tym związane, no wiecie.

Właśnie teraz ponownie doprowadzam mój wewnętrzny pluton do masy krytycznej. Zawsze tak robię, przed nagrywaniem czegoś. Przecież nie jesteśmy popowym zespołem, więc te piosenki potrzebują kilku naprawdę poważnych wybuchów. Szkoda, że jeszcze nie możecie ich usłyszeć.

Po prostu musiałem wbić nóż tutaj. Jestem sadystą. Przy okazji piosenki są bardzo dobre.

Oczywiście wszyscy chcielibyśmy zobaczyć koniec tego projektu, by był dostępny na całym świecie i by każdy mógł go posłuchać. Sukces, przez który zostaliśmy pobłogosławieni lub przeklęci, jest wymagający na swój sposób. Wszystko musi być zaplanowane w dłuższym terminie. Każda z części: wydawanie albumów, clipów video, koncertów musi się uważnie dopasować, kiedy wychodzisz z tym na scenę.

Wszyscy nie możemy się doczekać. Spróbuj być cierpliwy, a zrobimy co w naszej mocy, aby później ci to wynagrodzić.

Dochodzimy do tego: Mam nadzieję, że mieliście miłe wakacje. A także ci, którzy nie zwracają uwagi na takie rzeczy. To Nowy Rok 2011. Uczyńmy go dobrym!

Zawsze z szacunkiem!

Marco

 

Angel Studios, Londyn

Tuomas, 20.02.2011

Przybyliśmy do Angel Studios w Islington (Londyn) walentynkowym wieczorem i dostaliśmy najmilsze powitanie od inżynierów Stevea Pircea i Mata Bratrama. Ustawili oni wszystko do nagrań na następne dni, które składać się będą z trzech trzygodzinnych sesji z 53-osobową orkiestrą, większość muzyków to znajome twarze z okresu pracy nad „Once” i „Dark Passion Play”. Pip (Williams, orkiestralny aranżer) dołączył do nas w hotelu, wszyscy byliśmy podnieceni i gotowi na długi tydzień i bycie świadkami powstania wspaniałej muzyki.

Podnoszące na duchu uczucie ponownego spotkania i nostalgia unosiły się w powietrzu gdy spotkaliśmy muzyków sesyjnych we wtorek rano. Zaczęliśmy od „Goat’s Liver (przyp. tłum. Kozia wątroba)” (tytuł roboczy… chyba), a potem przeszliśmy do bardziej epickich kawałków, które wymagają wielkiej orkiestry. Muzykalność tych ludzi nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Nigdy wcześniej nie słyszeli tych piosenek, nie mieli żadnych prób i cały czas rozbierali je na kawałki, nawet te, które były najtrudniejsze, jeśli chodzi o zapis nutowy po jednej – dwóch krótkich próbach. Ich możliwości to jakaś historia science fiction… Szacunek.

Pan Thomas Bowes wykonał fantastyczną pracę, jako lider naszej orkiestry, Pan James Shearman był najwspanialszym dyrygentem i jeszcze raz Pip przewyższył sam siebie w aranżach. Włożyliśmy w to dużo więcej wysiłku i namysłu niż na dwóch poprzednich albumach.
W środę kontynuowaliśmy orkiestralne nagrania, ostatnia sesja tego dnia to 20-częściowa sekcja harfy. Zrodziło się także kilka nowych roboczych tytułów takich jak: „The Birdie Song (przyp. tłum. Piosenka Ptaszka)”, „Teriyaki (japońska technika kulinarna)” i „Haunted Mansion Ride (przyp. tłum. Przejażdżka nawiedzonego dworu)”.

Czwartek to dzień na perkusję i bębny etniczne. Tym razem zdecydowaliśmy zarejestrować wszystkie rytmiczne instrumenty oddzielnie od orkiestry by ułatwić proces mixowania. Ponieważ niektóre dźwięki, które wydaje perkusja dosłownie rozwalają bębenki uszne.

Główną atrakcją dnia było puszczenie wolno pana Paula Clarvisa i pana Stephena Hendersona z ich etnicznym perkusyjnym arsenałem. 350-letni bęben taiko Paula zrobił dla mnie sztuczkę jak 5-stopowy młotek i pojemnik na śmieci. Włożyliśmy to wszystko do 3-minutowego instrumentalu, wynik jest zapierający dech w piersiach i szalenie porywający.

Piątek był zarezerwowany dla chórów. Znowu doznałem tego uczucia nostalgii gdy The Metro Voices weszli do budynku. Mieliśmy do zaśpiewania 13 tytułów, a oni zrobili to w mniej niż 7 godzin, prima vista*. Zupełnie wspaniałe rzeczy!
Dziecięcy chór to coś, czego nie próbowaliśmy na żadnym albumie Nightwish, a jego kolej nadeszła w sobotę rano. The Young Musicians London prowadzony przez wspaniałą Mary Poppins – jak Lynda Richardson po prostu rozdarli nam serca. Te dzieciaki mają ogromny talent, one są przyszłymi muzycznymi supergwiazdami i jesteśmy dumni, że mamy ich na naszych albumie. Ich brzmienie było piękne, niewinne i czasami bardzo, bardzo przerażające. I jest dokładnie tym, czego chcieliśmy.

Wieczorem mieliśmy dwóch wspaniałych gości, muzyków: pana Dermota Crehana (znanego z Władcy Pierścieni) z jego skrzypcami i pana Oana Dirka Campbella z jego surmą. Oba występy były oszałamiające i dodały antycznego akcentu dwóm utworom.

Najpokorniejsze podziękowania dla wszystkich muzyków sesyjnych, personelu the Angel Studios, Pipa, Jamesa, Thomasa, Lynda, Dicka – największego imitatora muzyki, Jenny – pani chóru. To był ogromny zaszczyt pracować z wami wszystkimi i mieć taki talent i ducha na „Imaginaerum”!
Tęsknimy za wami wszystkimi i postaramy pośpieszyć się z następnym albumem.

Tuomas

 

Petrax Studio, marzec 2011

Tuomas, 19.03.2011

Tydzień temu poczułem, że Klątwa Mumii została na nas rzucona. Nagrywanie wokali miało zacząć się w poniedziałek 7 marca, ale Anette upadła w domu kilka dni wcześniej i złamała żebro. Myśląc pozytywnie, na szczęście to nie wygląda tak źle jak brzmi. A zatem Anette teraz potrzebuję tylko odpoczynku i musi porządnie wyzdrowieć zanim będziemy kontynuować, nową datę na nagrywanie wokali ustaliliśmy na początek kwietnia. Nie będziemy się śpieszyć i nie będziemy robić niczego na pół gwizdka.

Zatem zadzwoniliśmy do Marco aby przybył do studia zanim wyjedzie na ferie z jego rodziną. Zdecydowaliśmy, że tak czy inaczej musimy jak najlepiej wykorzystać czas zarezerwowany w studio. Pierwsze, co powiedział mi we wtorek to fakt że poślizgnął się na ganku i potłukł żebro i nie jest pewny, czy da radę śpiewać. W tym samym czasie Mikko (Karmila – inżynier nagrań) leżał w łóżku chory od kregosłupa.

W środę Marco był jeszcze ranny, Anette się nie polepszyło, Mikko wciąż leżał chory w łóżku, a Tero (Kinnunen – drugi inżynier nagrań) został przejechany przez konia i wóz (!)
Zostało więc jeszcze 3 tygodnie, a ja samotnie siedziałem w studio popijając Sziraz i próbując zrobić coś z licznikiem konsoli miksującej – odłóż czar biedna mumio, daj odpocząć duszy.

Teraz, tydzień później sprawy układają się o wiele lepiej. Marco mógł zaśpiewać kilka utworów dzięki panu Burana, Tero bardziej zranił swoją dumę niż ciało, Mikko wrócił do krainy żywych, a Anette mogła wyjść na dwór pierwszy raz od dwóch tygodni. Wspaniałe wiadomości! Zarejestrowałem wszystkie partie keybordu, pianina i organów, większość dźwięków była a la pan Jussi Tegelman, Mikko rozpoczął już proces redagowania. Mimo wszystko nie zmarnowaliśmy czasu w studio.

Teraz czekamy tylko na wyzdrowienie Anette, by Marco mógł dograć resztę wokali i krzatający się wokół Troy nagrał dudy i pokazał nam trochę legendarnej magii.

Tymczasem pięknej wiosny dla każdego. Wkrótce napiszę więcej.

Tuomas.

 

Petrax Studio, marzec 2011, cz. II

Marco, 24.03.2011

Witajcie drodzy ludzie i fani!
Byłem tutaj, w studio kilka dni próbując śpiewać. Wydaję się być amatorem, bo nie potrafię nic dobrze zrobić. Płakałem i śmiałem się. Skakałem z dachu w zaspy śniegu. Chłopaki mnie chłostali, ale jedyna rzecz, jaka została do pokazana światu to blizny na moim tyłku. Mikko zrobił im fajne zdjęcie.

Mówiąc szczerze, to właściwie skończyłem. Wypluwałem słowa i nuty jak radiostacja. Została tylko jedna piosenka, ogólnie sprawdzam czy nie fałszowałem w niektórych miejscach i moja praca jest skończona. Klątwa mumii, o której wspomniał Tuomas uaktywniła się troszeczkę. Żeglowałem z nią do Tajlandii i z powrotem a wróciłem zdrowszy. Stań z tyłu proszę, splunę przez ramię! Próbowałem uderzyć nieśmiertelną klątwę i oczywiście starego pierdziocha który ją rzucił.

W tym momencie moimi obowiązkami są: pisanie tego sprawozdania i nagrzanie sauny na wieczór. Więc… Czy jest coś jeszcze, co powinienem wam przekazać zanim będziemy nadzy i spoceni? Nie ma więcej pytań! Zatrzymajcie ten obraz!

Do widzenia!

Marco

 

Petrax Studio, marzec 2011, cz. III

Tuomas, 09.04.2011

Czas by nadać ostateczny szlif płycie Imaginaerum podczas czekania na wyzdrowienie Anette. To oznacza celtycką magię pana Troya Donockleya dudami i bodhranem (irlandzki bębenek), dymiące palce pana Pekka Kursisto z jego skrzypcami i trochę dodatkowej perkusji i plemiennych bębnów.

Odebrałem Troya z lotniska w sobotnią noc, podczas gdy Jukka i Kai (Hahto) generowali kilka nowych pomysłów do perkusji i pili wódkę w Petrax. Kiedy wróciliśmy oni już przygotowali wszystkie tamburyny, bębny szamana etc. Zadowoleni z całodziennej pracy świętowaliśmy Kumberlandzko – Karerskie Spotkanie Umarłych Poetów poprzez zażywanie królewskiego, magicznego i alchemicznego napoju zwanego Samari (likier). Jari (Sinkkonen z „Kotiteollisuusa”) także dołaczył do nas w nocy, by zrobić nowy tatuaż dla Jukki.

Troyowi półtora dnia zajęło nagrywanie dud i bodhranu. Jego nagrywanie zakończyło się też zarejestrowaniem śpiewu w jednym utworze – strzał w dziesiątkę na który wpadliśmy w ostatniej chwili. Ta szczególna melodia stała się jedną z głównych atrakcji albumu. Sobotni wieczór był wypełniony oczekiwanym magicznym pokazem Troya, sauną i youtubową mieszaniną naszych czasów, porażką tenora, kota przeciwko drukarce, Sony wypuszczającej głupi kawałek gówna, które nie działa i tak dalej.

Wirtuozeria Pekki w grze na skrzypcach oszołomiła nas, gdy dołączył w poniedziałkową noc by trochę pograć. Jego odręczne notatki sprawiają, że recepty lekarzy wyglądają jak sztuka Rembrandta. Prawdziwy muzyczny geniusz z wielkim sercem.

Ogromne podziękowania kieruję do was koledzy, którzy przyczyniliście się do powstania tego albumu! Specjalne uznanie należy się Tinie i Petri, naszych gospodarzy studia, dozorcom i drogim przyjaciołom w Petrax.

W tym momencie nagrywamy wokale Anette, dotychczas skończyliśmy 7 piosenek. Ona jeszcze nie wyzdrowiała całkowicie po złamaniu żebra, ale na szczęście nie ma to wpływu na śpiew. Nigdy nie brzmiała lepiej. Czas by teraz wejść do jamy pana Karmila i zacząć wgryzać się w piosenkę numer 8.

Pozdrowienia z najbardziej deszczowych i najbardziej szarych Helsinek

Tuomas

 

Finnvox Studios / Helsinki, kwiecień 2011

Anette, 22.04.2011

Ostatnim razem, gdy pisałam dziennik ze studia, w 2007 roku, ukryta w potężnych lasach Finlandii, po 3 tygodniach nagrywania wokali. Nikt nie znał mnie jako nowej wokalistki Nightwish. Dziś przeczytałam to po raz pierwszy od tamtej pory i, cóż, muszę powiedzieć, że pamiętałam dużo, a jeszcze więcej się przy tym uśmiałam.

Oczywiście teraz było nieco inaczej niż w 2007 roku. Poszłam do studia, znajdując się w zupełnie innej pozycji wyjściowej. Nie jestem już tajemnicą, bardzo dobrze znam utwory, które nagraliśmy już na sesji demo w Rosko. Piosenki zostały zrobione pod mój głos i tym razem mogę śpiewać z większą pewnością siebie. To wszystko sprawiło, że spędziłam w studio znacznie mniej czasu niż ostatnio, wszyscy pracowaliśmy bardzo szybko i efektywnie, jak zespół wyścigowy – każdy znał swoje stanowisko.

Zaczęliśmy w poniedziałek. Wzięłam taksówkę z hotelu, ponieważ byłam w Finnvox Studios tylko raz. Wtedy odsłuchiwaliśmy Dark Passion Play. Nie pamiętałam, że studio znajduje się daleko w strefie fabrycznej, ukryte pomiędzy innymi szarymi budynkami.

To słynne studio wygląda trochę buro i na pierwszy rzut oka wydaje się być niespecjalne, ale kiedy wejdziesz do środka i zobaczysz te wszystkie złote płyty, zdjęcia sławnych muzyków na schodach, wtedy zrozumiesz, że to miejsce jest przeznaczone dla wielkich rzeczy i wielkich nagrań. Oczywiście Imaginarium też musi przejść przez ten pit stop!

Po przytulaniu i krótkiej rozmowie o trasie Imaginarium oraz planach na przyszłość, Tuomas zabrał mnie do „mojego pokoju”. Kiedy tam weszłam, byłam bardzo zaskoczona! Ten pokój wyglądał jak mój własny, mały „Raj na Ziemi”. By uczynić to miejsce przyjemnym, postawiono tam dużo świec, poukładano różowe i czerwone dywany, a także zawieszono tkaniny. Słodycze, herbaty, kawy, orzechy, magazyny o modzie, wygodne krzesło, duży, oprawiony plakat z nami wszystkimi oraz wiele innych, małych rzeczy, abym czuła się tu jak w domu.

Teemu, nasz drogi pirotechnik, był tam, bym poczuła się mile widziana i została w dobrym nastroju do śpiewania. Dziękuję Teemu i chłopakom, mój czas w Finnvox spędziłam jeszcze lepiej!

Na początek zabraliśmy się na długi utwór i nawet jeśli moje żebro trochę bolało, to śpiewało mi się dobrze. Trochę się zmęczyłam lataniem dwa dni z rzędu, ale cały dzień upłynął dobrze i to był dobry początek dla mnie.

Naszym celem było nagrywać jedną piosenkę dziennie, ale właściwie wyszło około 1,5 i skończyliśmy w ciągu 8 dni. Zaczynaliśmy o 10:00 i kończyliśmy około 15:00 lub 16:00. Mieliśmy krótkie przerwy, ale głównie pracowaliśmy. Lubię robić wszystko sprawnie i kiedy zaczynam śpiewać wpadam w nastrój, a długa przerwa może sprawić, że stracę wyczucie i rytm. Imaginarium zawiera wiele różnych uczuć i różne sposoby do interpretowania utworów.

Tuomas, Tero i Mikko byli tam by doradzać mi jak śpiewać lepiej oraz by tworzyć te malutkie rzeczy, które czynią każdą piosenkę „wiekopomną”, jak to zawsze mówi Tero, haha!

Za każdym razem, gdy mieliśmy rozpocząć nagrywanie, najpierw po prostu siadałam i słuchałam utworu z orkiestrą, chórem, solówkami i wszystkim, czego jeszcze nie słyszałam, i muszę przyznać, że miałam dreszcze za każdym razem. Rozwój utworów dodaje tylko emocji! Słyszę, że Pip i Tuomas są coraz lepsi w wykorzystywaniu orkiestry, różnych instrumentów i głosów.

Po przesłuchaniu utworu i usłyszeniu kilku nowych rzeczy poszłam do „mojego studio”, zrobiłam rozśpiewkę i wtedy zaczęliśmy nagrywać. Zrobiliśmy to w częściach i głównie pierwszy werset. Śpiewałam część w kółko dopóki zdecydowaliśmy, że mamy to. Potem dwoiliśmy lub troiliśmy całość, gdy chcieliśmy uzyskać pełniejszy dźwięk, co zrobiliśmy w szybszych piosenkach. Następnie urozmaicaliśmy to, jeśli robiliśmy konkretną część lub jeśli kontynuowaliśmy nagrywanie reszty utworu. To także zależy od mojego nastroju i głosu. Któregoś dnia miałam zatrucie pokarmowe i wymiotowałam przez 9 godzin, to wpłynęło na niektóre części mojego głosu. Byłam zmęczona i słaba, więc dzień po tym mój głos nie był wysoki i delikatny, dlatego robienie wysokich harmonii przełożyliśmy na następny dzień.

Po 8 dniach w studio wszystkie utwory zostały nagrane, jedyne, co tu zostawiliśmy, to dźwięki do poprawienia, potem po prostu skakaliśmy z piosenki do piosenki i dodawaliśmy, to czego brakowało Tuomasowi.

Tuomas jest świetny w pracy, wyraża się jasno, czego chce w danym utworze. Jest bardzo oddany temu albumowi, składa każdy kawałek idealnie i wiem, że nie będzie spać lub odpoczywać, gdy cała płyta będzie miksowana, musi to opanować i umieścić w bezpiecznym miejscu. Kiedy skończyłam, poczułam się trochę „pusta”, jak zawsze gdy coś kończę. To trochę smutne, bo świetnie się bawiłam, uwielbiam śpiewać w studio, ten album to dla mnie niezły dreszczyk emocji. Tak wiele piosnek, wszystkie bardzo różne od siebie i po prostu kocham to wyzwanie. Uzyskiwać więcej z mojego głosu niż wcześniej i być częścią tej wielkiej muzyki, w którym każdy z nas, każdy muzyk gra, to klucz do sukcesu. Oby Imaginarium ożyło! uwierzcie mi – to będzie totalny odjazd dla nas wszystkich.

No to jedziemy! następnym krokiem dla mnie będzie występowanie w filmie, ale weźmy to jako jeden krok naraz. Teraz przede wszystkim będę się cieszyć latem! Wszystkiego najlepszego wszystkim!

Anette

 

Finnvox Studios / Helsinki, maj – czerwiec 2011

Tuomas, 10.06.2011

Po trzech latach burzy mózgów i pisania piosenek, ponad roku prób, aranżowania i pracy w studio, ten triumf pasji muzycznej i pietyzmu jest gotowy do okiełznania. Wczoraj, po sześciu tygodniach miksowania w Studio C w Finnvox, po raz pierwszy słuchałem wszystkiego od początku do końca sam i nie mogłem się w tym połapać.

To ta sama, stara historia – to samo uczucie bezdennej pustki, które odznaczyło się na zakończenie wszystkich, poprzednich albumów. Mogliśmy doszlifować piosenki do Armageddonu, ale w pewnym momencie trzeba po prostu odpuścić i podziwiąjc widoki. Tym razem krajobraz składa się z 13 utworów, czyli w sumie 75 minut. Myślę, że prawdopodobnie będę w stanie rozkoszować się efektem końcowym dopiero po kilku miesiącach miksu męczącego niczym detoks, ale zachęcające komentarze bliskich mi ludzi, zapewniają mnie, że to przyzwoity album.

Jedna osoba, która słuchała Imaginarium nazwała je „największą przygodą, jaką kiedykolwiek słyszała swymi dwoma uszami”.

Jest tutaj wyraźnie więcej uśmiechów do nowego albumu, niż na ostatnim, więcej wesołego miasteczka, Muminków, zadymionych tawern i zakręconych krajobrazów. To dorównuje Drodze Mlecznej w rozpiętości i oddechu, nawet według naszych standardów.

Jak powiedział Markus Selin: „Teraz, to już naprawdę odjechałeś i opróżniłeś worek ze sztuczkami!”

Teraz będziemy łapać dystans do albumu przed okiełznaniem go później, na jesieni. Tymczasem będziemy zajęci projektowaniem okładki, kończeniem instrumentalnej i orkiestralnej wersji albumu, planowaniem nadchodzącej trasy, nagrywaniem filmu i przyswajaniem audio. Doskonałym lekarstwem na to ostatnie, powinna być spokojna, wiejska atmosfera, łowienie ryb i oglądanie kolejnego sezonu gry pesäpallo. (Przy okazji, podczas grania Kiteen Pallo w rodzinnym mieście, piosenką wejściową będzie remix składający się z głównego riffu i chóru z utworu numer 11 z Imaginarium.)

Wielkie dzięki i niedźwiedzie uściski przesyłam całemu zespołowi za ich cierpliowść; dla Mikko Karmili i Tee Cee Kinnunena za ich wyrozumiałość, kunszt i ogromną ilość pracy i z góry dla Miki Jussili za końcowe poprawki! To była wspaniała podróż. Dziękuję także wam, za przejście z nami przez ten proces i za wiarę w to co ma przyjść. Jestem pewien, że nie będziecie rozczarowani.

Kitee, 5 czerwca

Tuomas

 


 

Źródło: Nightwish.com | Tłumaczenie: Maggie