Wywiad z Tuomasem i Marco [20.09.12]

Promując swój siódmy studyjny album, „Imaginaerum”, wydany w zeszłym roku, fińska symphonic metalowa grupa Nightwish rozpoczęła światową trasę od Skandynawii, z której pochodzi, oraz Europy Północnej, przed udaniem się za ocean i otwarciem Północno-Amerykańskiej części tournee. Robiąc dwa przystanki w Kanadzie, w tym jeden w Montrealu oraz w mieście rodzinnym Lithium Magazine – Toronto – miałam okazję porozmawiać z wokalistą i basistą Marco Hietalą oraz klawiszowcem/kompozytorem Tuomasem Holopainenem przed występem, o tym jaka jest ich wizja zespołu, przyszłe plany związane z „Imaginaerum” oraz o ciekawych sytuacjach występujących podczas podróży.

Nightwish jest opisywany jako coś więcej niż tylko wspaniały zespół metalowy; to coś więcej niż rutyna. Jak wy byście go opisali?

Tuomas: „Wehikuł ducha, który nie podlega żadnej kategorii.” Tak jest napisane na tylnej części naszych koszulek. To wyszło od faceta, który widział nas po raz pierwszy.

To jest naprawdę piękne.

Tuomas: Tak, nie jest to wykonane przez nas, ale nigdy nie słyszałem lepszego opisu tego, czym jest Nightwish.

Bardzo piękne. Jesteście teraz w trasie aby promować album „Imaginaerum”, który został wydany w zeszłym roku.

Tuomas: Jesteśmy w trasie aby bawić się i grać.

I aby bawić się i grać oraz zobaczyć wielu wspaniałych ludzi z całego świata.

Marco: Wszystko co związane z promocją jest w porządku, ale to tylko dodatek. To bonus, który pojawia się od czasu do czasu kiedy grasz koncerty, a ludzie rzeczywiście wychodzą i kupują twoje albumy. Ale tak, zrobienie show jest już rzeczą wartościową samą w sobie.

To prawda, ale w każdym razie nadal macie „Imaginaerum”, który wyszedł w zeszłym roku. I przy okazji – jest to świetny album. Uwielbiam go.

Tuomas: Dziękujemy za to.

Tak, absolutnie. Czytałam, że powstanie również film. Ścieżka dźwiękowa, jak sadzę, wyjdzie 9 listopada a film 23 listopada. Jak w ogóle do tego doszło?

Tuomas: Powiedziałbym, że z trudem.

Marco: Tak, myślę, że to długa podróż.

Tuomas: Tak, właściwie to pomysł na film pojawił się pierwszy. To było już jakieś pięć lat temu kiedy przyszło mi do głowy, że powinniśmy zrobić coś naprawdę wyjątkowego przy następnym albumie. Wiesz, przenieść to wszystko na kolejny poziom. To właśnie wtedy zrodziła się idea zrobienia pełnometrażowego – właściwie pełnometrażowy dodatek nie był w zamyśle – ale zrobienie jakiejś wizualizacji połączonej z albumem.

W dalszym ciągu słucham tej płyty, choć mam ją od zeszłego roku i brzmi ona jak film. Motywy i muzyka są tak zróżnicowane; to brzmi jak coś więcej niż zwykły album. Jakby za tym kryła się cała odrębna historia.

Tuomas: Cóż, wszystkie utwory były pierwotnie zrobione tak, aby mogły być ścieżką dźwiękową do krótkich historii. Dlatego to brzmi tak filmowo. Chodzi mi o to, że tak było ze wszystkimi naszymi albumami, ale „Imaginaerum” przenosi to na inny poziom.

Co możesz nam powiedzieć o historii opowiedzianej w filmie?

Marco: Hmmm, powiedziałbym, że to historia o mężczyźnie, chłopcu i podróży do prawdy w sercu wszystkich rzeczy, poprzez koszmary, marzenia i fantazje.

Bardzo, bardzo fajnie. Naprawdę nie mogę się tego doczekać. Czy film będzie miał wydanie międzynarodowe?

Tuomas: Na pewno będzie wydany na DVD i Blue-Ray na całym świecie w 2013 roku. Ale czy będzie grany w kinach poza Finlandią – tego jeszcze nie wiemy. Przypuszczam, że w wybranych kinach odbędą się pokazy, nawet w Północnej Ameryce, ale nie wydaje mi się, żeby to było na dużą skalę.

Marco: Wiesz, nie mamy za sobą takiej machiny promocyjnej, jaką ma Hollywood.

Ale jest to zdecydowanie coś na co fani czekają z niecierpliwością.

Marco: Oczywiście, myślę, że to naprawdę niezłe osiągnięcie i fanom się spodoba.

Tak, porozmawiajmy więc o aktualnej trasie. Zanim rozpoczęliście tournee po Ameryce Północnej byliście w Europie Północnej, w waszej ojczyźnie – Finlandii, oraz w sąsiadujących krajach, a następnie przyjechaliście do tutaj, graliście wczoraj w Montrealu, dzisiaj w Toronto. Czy jest różnica między europejskimi fanami, a tymi z Ameryki Północnej? Czy zauważyliście jakieś różniące się reakcje?

Tuomas: Właściwie to nie.

Marco: Nie bardzo. To znaczy koncerty są praktycznie takie same. Kiedy wchodzisz na show i widzisz tych wszystkich ludzi, oni tworzą klimat. To jest w gruncie rzeczy ten sam rodzaj wspólnego szaleństwa. Przypuszczam, że może ludziom z Ameryki Północnej jest łatwiej zbliżyć się do zespołu i jego członków – to wszystko. W Europie oraz w krajach skandynawskich ludzie są po prostu trochę bardziej powściągliwi.

Ok, a jak wam mija trasa do tej pory?

Marco: Dobrze!

Tuomas: Było naprawdę dobrze. To ma taki prawdziwy posmak życia w drodze, które naprawde lubię, to jest coś czego tak naprawdę nie doświadczamy w europejskiej części tournee.

Gracie z Kamelotem, świetnym zespołem z Florydy. Jak wam się z nimi gra?

Marco: Myślę, że to dobre połączenie, bo wygląda na to, że wielu fanów lubi obie kapele. Na przykład wczoraj, spotkałem jedną kobietę, która powiedziała, że to jak spełnienie marzeń; oba jej ulubione zespoły i tak dalej.

Tuomas: To naprawdę dobre dopasowanie. Naprawdę.

Właśnie słuchałam niektórych fanów, którzy stoją na zewnątrz i czekają aby wejść do środka, oni mówią dokładnie to samo. Kombinacja Nightwish i Kamelot to jak łączące się światy.

Marco: Och, ok, fajnie!

Czy do tej pory na trasie miały miejsce jakieś śmieszne historie? Czy stało się coś szalonego?

Tuomas: Właściwie to minął dopiero tydzień, dopiero co doszliśmy do siebie po zmianie strefy czasowej.

Marco: Dziś miałem nieco zaskakujące spotkanie. Byłem trochę zaskoczony gdy musieliśmy się zatrzymać, bo sprężarka powietrza w autobusie się zepsuła i wyszedłem na zewnątrz żeby zapalić i wysikać się pod płotem. Trochę wkurzony wąż z połyskującą, mokrą głową zaczął się oddalać naprawdę szybko. A ja powiedziałem: „Przepraszam, mały kolego”.

Oh, wow!

Tuomas: Wąż nigdy by się tego nie spodziewał.

Marco: Tak, inny wąż napluł na niego.

O nie! Robisz to tylko gdy jesteś w trasie, prawda?

Marco: Tylko wtedy. W domu nie sikam na węże.

Wielu z waszych długoletnich fanów zastanawiało się co z Tarją Turunen, waszą byłą wokalistką, która odeszła z zespołu z powodu różnic nie do pogodzenia. Wielu z nich rozmyśla czy ostatnio mieliście z nią jakiś kontakt? Rozmawialiście?

Tuomas: Nie, od ostatnich siedmiu lat jest całkowita cisza radiowa.

Więc nie było żadnego pojednania?

Marco: Nie, nawet nie rozmawialiśmy. To znaczy spotkałem ją kiedyś przypadkowo na lotnisku. Rozmawialiśmy przez kilka minut, po prostu o tym i o tamtym, jak dzieci, bla bla bla. I jak sobie radzisz, bla bla bla, więc w zasadzie przyjaźnie, ale nie ma między nami żadnej zażyłości.

Teraz, kiedy oczekujemy na koncert w Toronto, który odbędzie się za kilka godzin, wiem, że zaczynacie już przygotowania i z tego co słyszałam wszystko jest tu dość zakręcone, czy chcielibyście powiedzieć coś do ogółu waszych kanadyjskich fanów? I czego ludzie mogą się spodziewać po tym show oraz w przyszłości?

Tuomas: Naprawdę, to jest zawsze najtrudniejsze pytanie. Zawsze wiem, że ono się pojawi i nigdy nie udało mi się powiedzieć czegoś, co nie byłoby kompletnym banałem.

Marco: Zawsze mieliśmy dobre występy w Kanadzie, w Montrealu, Toronto i ostatnio odwiedziliśmy też kilka innych miast. Wygląda na to, że mamy dobrą publiczność, dobrych fanów tutaj, i zrobimy wszystko, żeby dać najlepszy koncert jak to tylko możliwe i okazać szacunek naszym fanom.

To wspaniale. I czy macie jakieś plany poza „Imaginaerum” i filmem, który ma się ukazać?

Marco: Zróbmy kilka koncertów do następnego roku, a później jeszcze trochę.