Wywiad z Tuomasem [16.10.13]

Odnośnie DVD Showtime, Storytime, setlista jest trochę zaskakująca: spośród 15 utworów, tylko 5 pochodzi z Imaginaerum. Ten występ wygląda bardziej jak kompilacja hitów. Czy to dlatego, że był to koniec trasy a może po prostu chciałeś wykorzystać zdolności Floor do interpretacji starych rzeczy, w ich oryginalnej formie – głosem klasycznym?

Odkąd Floor dołączyła do zespołu, nie mieliśmy czasu na żadne nowe próby, więc musieliśmy się trzymać tego co już mamy ograne. Ponadto jest to nagranie z festiwalu, na festiwalach, chcesz zagrać tak zwane „hity”, nawet jeśli za nimi nie przepadasz. Kiedy grasz na festiwalu metalowym i to wieczorem, nie masz ochoty grać ballad, bo to po prostu nie zdaje egzaminu. Dlatego setlista jest taka jaka jest. Niemniej, niezależnie co byśmy zrobili, gdybyśmy zagrali więcej utworów z Imaginaerum, ludzie przyszliby do nas prosząc o więcej starszych rzeczy. A teraz kiedy gramy więcej starszych rzeczy, mówią że powinniśmy zagrać więcej piosenek z Imaginaerum. Ciężko jest zadowolić wszystkich.

Koniec końców, nie będzie znaczącego albumu live z Anette, może za wyjątkiem dokumentu Made in Hong Kong. Dlaczego postanowiliście nie uwieczniać tego okresu, a zamiast tego nagrać występ z Floor, która w owym czasie była tylko tymczasową wokalistką?

Pierwotną ideą było zrobić dokument. Nie miało być nagrania live. Ale potem w czerwcu dostaliśmy wiadomość od Nuclear Blast mówiącą: „musicie zrobić koncert, inaczej DVD nie będzie miało sensu”. Nie zgadzałem się na to, bo chcieliśmy wydać coś innego, dokument z wieloma zakulisowymi rzeczami i tylko to. Lecz oni naciskali, że musi być występ na żywo. Dość mocno oponowałem, ale ostatecznie się zgodziłem. Razem tworzy to fajny zestaw, tak długo jak nie jest to tylko występ na żywo. Dlatego nazywa się Showtime, Storytime.

Jest jakiś konkretny powód dla którego zdecydowaliście się na sfilmowanie koncertu na Wacken, a nie któregoś z normalnych występów na trasie?

Ponieważ pomysł powstał w końcu czerwca, mieliśmy tylko festiwale przed sobą. To była jedyna opcja. Wacken Open Air miało cały sprzęt do filmownia, toteż było to łatwe do zorganizowania. To jedyny powód.

Nowe DVD jest idealnym przedstawieniem nowego składu Nightwish, który został ogłoszony ostatnio. Kiedy postanowiliście wydać DVD z Floor czy mieliście już wtedy w głowach, że będzie oficjalnym członkiem albo przynajmniej oglądanie fragmentów wystepów przekonało was, że będzie ona dobrym wyborem?

Byliśmy dość przekonani już na początku lata. Zawarliśmy porozumienie w czerwcu. Spytalismy się jej i Troya czy chcą być częścią zespołu. Oboje się zgodzili. Potem uzgodniliśmy, że trzymamy to w tajemnicy do następnego roku. Aż nagle parę tygodni temu zaczałem pisać podziękowania do nowego DVD i pojawiała się kwestia „Zespół Nightwish w składzie..”, jak umieścić tam Floor i Troya. „Gościnne wokale – Floor Jansen” to brzmiało niedorzecznie. I wtedy zdałem sobie sprawę, czemu w zasadzie mamy to trzymać w sekrecie. Obgadaliśmy z resztą zespołu, aby ujawnić tą informacje już teraz. Poza tym fakt, zostania oficjalnymi członkami przez Floor i Troya, to także dobra promocja dla samego DVD.

Czy rozważaliście kiedyś nie prosić Floor o pozostanie, tylko szukać kolejnej wokalistki?

Jeszcze w pierwszej połowie tego roku wszystko było otwarte. Miło spędzaliśmy czas w trakcie trasy. Floor była na zastępstwie i nie byliśmy jeszcze pewni, że to będzie ona. Lecz tydzeń po tygodniu, dojrzewała w nas idea, że ona jest bardzo dobrym pomysłem. Po co mamy szukać gdziendziej?, oczywiście jeśli się zgodzi. Nie braliśmy jej zgody za pewnik. Na początku czerwca zwróciliśmy się do niej z pytaniem: „Jak się z tym czujesz”, „Chcesz z nami kontynuować”. I oto jesteśmy!

Czy to była dla niej łatwa decyzja? Floor przechodziła poważne wypalenie w 2011 roku, po wydaniu pierwszej płyty ReVamp. Nie bała się powtórzenia sytuacji jeszcze raz, z tak zajetą grupą jak Nightwish?

Tak, rozmawaliśmy o tym. Nie chcieliśmy, żeby skończyła ReVamp, w końcu każdy z nas ma jakieś poboczne projekty. Naprawdę się jej zapytaliśmy „jesteś pewna, że chcesz to zrobić” – była w 100% przekonana. Myślę, że to się sprawdzi. Mamy dobry managment i dobrą wytwórnię, więc nie będzie musiała się martwić o rzeczy, o które musiała z ReVampem. To będzie dla niej łatwiejsze.

Jakbyś to wytłumaczył, że dojście Floor wsród fanów nie wywołało takiego oburzenia albo przynajmniej nie byli tak sceptyczni jak w przypadku Anette. Czy to dlatego, że Floor była już dobrze znana w świecie metalu, a może dlatego, że zrozumieli że najważniejsza w Nightwish jest muzyka, a nie tożsamość wokalistki?

Chciałbym móc na to odpowiedzieć. Może po trochu, tego i tego. Sądzę, że ona jest całkiem dobrze znana w świecie metalu oraz darzona respektem.. siedzi w tym od 14 lat, więc ludzie ją znają. Nie przybyła z nikąd. To wszystko pomogło sprawić, że cała zmiana odbyła się bardziej płynnie.

Według mojej najlepszej wiedzy, Floor jest jedyną metalową wokalistką, która jest tak samo dobra w śpiewie rejestrem piersiowym co rejestrem głowowym. Innymi słowy, może ona śpiewać zarówno stare rzeczy jak i te z dwóch ostatnich płyt w sposób, w jakie zostały one stworzone. Czy grało to jakaś rolę, przy waszej decyzji w sprawie zastępstwa za Anette?

Mówiąc ściślej, raczej nie. Kiedy we wrześniu zeszłego roku sprawy dotarły do punktu, że coś trzeba było zrobić, mieliśmy dwie opcje: skasować całe tournee albo znaleźć kogoś innego. Natychmiast doszliśmy do wniosku, że Floor jest jedyną osobą, która jest w stanie to zrobić. Ponieważ była starą przyjaciólką, wiedzieliśmy, że zna naszą twórczość. Nie słyszała co prawda piosenek z Imaginaerum, ale miała dwa dni na ich przećwiczenie. Dostała od nas telefon „co o tym myślisz, jesteś w stanie sobie z tym poradzić?” i rzekła „tak, spróbuje”. I dotarliśmy do miejsca gdzie jesteśmy!

Stąd więc tytuł dokumentu: „Proszę, naucz się setlisty w 48 godzin”?

Taa, wymyślił go reżyser. To trochę naiwny tytuł, ale wcale nie jest przesadzony! Tak właśnie było!

Z perspektywy czasu, zważywszy na to, że Anette nie miała żadnych zdolności, by śpiewać klasycznie, czy nadal uważasz, że stanowiła dobry wybór dla Nightwish?

Tak. Mówiłem to już wielokrotnie. Kiedy słucham Dark Passion Play i Imaginaerum to nie sądzę, by ktoś inny był w stanie zaśpiewać te piosenki lepiej niż ona. Naprawdę, szczerze tak uważam i reszta zespołu uważa tak samo. Ta kwestia nie podlega, żadnym zmianom.

Kolejną wielką nowiną jest fakt, że Troy Donockley jest teraz oficjalnie szóstym członkiem grupy. Czy uważasz, że to może w jakikolwiek sposób zmienić lub wpłynąć na muzyczne ukierunkowanie zespołu?

Trochę na pewno tak. Mamy teraz bardzo wszechstronnego instrumentalistę i wokalistę! Jest naprawdę dobrym piosenkarzem, który ma zupełnie inny głos niż Marco. Zatem daje mi to, jako kompozytorowi piosenek, więcej narzędzi tworzenia. Troy potrafi, także grać na flażoletach, dudach, buzuki, gitarze akustycznej i całej reszcie, więc to doda też głębi występom na żywo.

Bardzo często, gdy w zespole metalowym używa się „niezwykłych” instrumentów są one stosowane epizodycznie na scenie. Czy to, że Troy dołączył do zespołu na stałe oznacza, że uważasz dudy i inne celtyckie instrumenty za równie ważne jak bębny czy gitary w zespole, więc zasługują, by grał na nich pełnowymiarowy muzyk? Czy widzisz te instrumenty jako charakterystyczną część wizerunku zespołu?

To właściwie słuszna uwaga… Jestem absolutnie pewien, że Troy nie będzie grał we wszystkich piosenkach na następnym albumie. Myślę, że będzie miał podobną rolę do tej, którą odgrywał na Imaginaerum. Nie będzie też na scenie przez cały czas podczas następnej trasy. To będzie jakieś sześć, siedem piosenek, czy coś koło tego. Zatem, w tym sensie, jego wkład nie będzie tak istotny, jak inne instrumenty. Dudy to bardzo sympatyczny dodatek, ale nie usłyszysz ich w każdej piosence na następnym albumie.

Więc nie ma szans, by Nightwish stał się nowym Eluveitie?

Myślę, że nie. To odebrałoby im całą moc [instrumentom Troya] jeśli byłyby obecne przez cały czas. Posiadanie ich w kilku utworach, jako czynnik zaskoczenia, to fajna dodatkowa przyprawa. To wszystko wzmacnia. Z tego samego powodu nie chcę używać Marco we wszystkich piosenkach, nawet jeśli jest tak doskonałym wokalistą. Mniej znaczy więcej!

Zdecydowaliście się odnośnie nowej wokalistki wcześniej niż oczekiwaliśmy, czy zatem to znaczy, że zaczniecie nagrywać nowy album wcześniej niż to było planowane?

No cóż, wciąż muszę stworzyć wszystkie te piosenki! Więc będziemy się trzymać oryginalnego planu, co oznacza, że wejdziemy do studia w lipcu przyszłego roku. Album powinien być gotowy do końca przyszłego roku, czyli wyjdzie wiosną 2015.

Teraz jako, że Floor jest już oficjalnie częścią zespołu, czy masz już jakiś bardziej precyzyjny plan odnośnie tego jak będzie lub jak może brzmieć następny album?

Nie bardzo! (śmiech) Jest jeszcze zbyt wcześnie, by o tym mówić. Mam skończone trzy piosenki, ale jest zbyt wcześnie, by powiedzieć cokolwiek. Mamy jednak, bardzo wszechstronną wokalistkę i mamy Troya, który wtrąci swoje trzy grosze, więc wszystkie drzwi stoją otworem. Jestem doprawdy podekscytowany.

Dwa lata temu wydaliście album, któremu towarzyszył też film. Po tak olbrzymim projekcie, czy czujecie się komfortowo, by powrócić do nieco mniejszych skalą albumów, czy może zamierzacie pójść jeszcze dalej?

Myślę, że pójdziemy o krok w tyłu. Nie chodzi mi o aspekt muzyczny, czy artystyczny, ale może album będzie nieco bardziej przyziemny, trochę bardziej oldschoolowy. Nie będzie filmu, towarzyszącego albumowi i to z całą pewnością! Może coś bardziej skoncentrowanego na zespole. Nie zamierzam pozbywać się chóru, czy orkiestry, ale powrót do wczesnonightwishowej twórczości mógłby być mile widziany.

Coraz więcej zespołów wyświetla swoje koncerty w kinach. The Big 4, Dream Theater tak zrobili, Metallica poszła o krok dalej ze swoim filmem „Through The Never” no i oczywiście wy nakręciliście Imaginaerum. Czy myślisz, że kina mogą się stać w przyszłości środkami ekspansji muzyki metalowej?

Tak naprawdę to nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Nie wiem. Może. To ciekawa idea. Ale nie wiem, muszę się nad tym zastanowić!

Tak, czy inaczej, jakie to uczucie zobaczyć siebie na wielkim ekranie?

Dziwaczne – naprawdę dziwaczne! Dzięki Bogu, nie musiałem nic mówić w filmie (śmiech). Ale było w porządku, to była dobra rola epizodyczna.

Czy czujesz się tak jak ci wszyscy aktorzy, którzy mówią, że uważają siebie za okropnych, gdy widzą się na ekranie?

Cóż, mam wyższe poczucie własnej wartości, niż dziesięć lat temu, więc raczej bym się z tym nie zgodził. Ale nadal czuję się dosyć niekomfortowo na każdej sesji fotograficznej.

Czy możesz nam podać datę realizacji swojego projektu, The Life And Times Of Scrooge McDuck?

(podekscytowany) Tak!

Czy etap nagrań jest już zakończony?

Jest zakończony. Nagraliśmy ostatnie kawałki jakieś pięć dni temu. Zostało już tylko miksowanie i mastering. Powinien być gotowy za jakieś trzy tygodnie. Data realizacji to kwiecień przyszłego roku.

Czy planujesz też wykonywać album na żywo, czy realizacja obejmuje tylko CD?

Tylko CD. Muszę się skoncentrować na następnym albumie Nightwish. Cały projekt ze Scroogem jest tylko poboczny, to wszystko.

Therion obecnie pracuje nad operą metalową. Czy jest to coś, co rozważasz lub mógłbyś rozważać?

Jest kilka zespołów robiących już rzeczy tego rodzaju. Uważam, że powinni to robić. Jednak ja nie jestem wielkim fanem opery, więc… pozwólmy to robić Therionowi.