Endless Forms Most Beautiful

Shudder Before The Beautiful

Shudder Before The Beautiful

The deepest solace lies in understanding,
This ancient unseen stream,
A shudder before the beautiful

Awake, oceanborn
Behold this force
Bring the outside in
Explode the self to epiphany

The very core of life
The soaring high of truth and light

The music of this awe
Deep silence between the notes
Deafens me with endless love
This vagrant Island Earth
A pilgrim shining bright
We are shuddering before the beautiful
Before the plentiful
We, the voyagers

Tales from the seas
Cathedral of green

The unknown, the grand show, the choir of the stars
Interstellar theatre play, the nebulae curtain falls
Imagination, evolution, a species from the vale
Walks in wonder in search of the source of the tale

Zadrżyj przed pięknem

Najgłębsza uciecha leży w zrozumieniu,
W tym starożytnym nieznanym strumieniu,
Dreszczu przed pięknem

Przebudzony, zrodzony z oceanu
Ujrzyj tę siłę
Uwewnętrznij to, co na zewnątrz
Doznaj uderzającego olśnienia *

Sedno życia
Szybujący wysoko światłem i prawdą

Muzyka tego cudu
Głęboka cisza pomiędzy nutami
Ogłusza mnie nieskończoną miłością
Ta błąkająca się Wyspa Ziemia
Pielgrzym świecący jasno
Drżymy przed pięknem
Przed obfitością
My, podróżnicy

Opowieści z mórz
Katedra zieleni

Nieznane, wielkie widowisko, chór gwiazd
Międzygwiezdne przedstawienie, mgławic kurtyna opada
Wyobraźnia, ewoulcja, gatunki z padołu
Kroczą z podziwem w poszukiwaniu źródła opowieści

* Epiphany – w Starożytnej Grecji oznacza „manifestację”, „uderzające olśnienie” – doświadczenie natychmiastowej realizacji własnych celów, poszukiwań.

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Adrian

Weak Fantasy

Weak Fantasy

These stories given to us all
Are filled with sacrifice and robes of lust
Dissonant choirs and downcast eyes
Selfhood of a condescending ape

Behold the crown of a heavenly spy
Forged in blood of those who defy
Kiss the ring, praise and sing
He loves you dwelling in fear and sin

Fear is a choice you embrace

Your only truth
Tribal poetry
Witchcraft filling your void
Lust for fantasy
Male necrocracy
Every child worthy of a better tale

Pick your author from à la carte fantasy
Filled with suffering and slavery
You live only for the days to come
Shoveling trash of the upper caste

Smiling mouth in a rotting head
Sucking dry the teat of the scared
A storytelling breed we are
A starving crew with show-off toys

Fear is a choice you embrace

From words into war of the worlds
This one we forsake with scorn
From lies the strength of our love
Mother’s milk laced with poison for this newborn

Wake up child, I have a story to tell
Once upon a time

Słabość fantazji

Te historie dane nam wszystkim
Wypełnione są poświęceniem i szatami utkanymi z żądz,
Dysharmonijnymi chórami i oczami pełnymi smutku,
Indywidualnością protekcjonalnego małpoluda.

Dojrzyj koronę niebiańskiego szpiega
Ukutą w krwi tych, którzy śmieli się przeciwstawić,
Ucałuj pierścień, módl się i śpiewaj –
On kocha Cię, żyjącego w trwodze i grzechu.

Strach jest wyborem, który przyjąłeś…

Twą jedyną prawdą,
Plemienną poezją…
Czarnoksięstwo wypełnia Twoją nicość
Żądzą fantazji,
Męską nekrokracją…
Każde dziecię warte lepszej bajki!

Wybierz swego autora z karty fantazji.
Wypełniony cierpieniem i spętany niewolą,
Żyjesz tylko dla tych dni, które nadejdą,
Przerzucając chłam klasy wyższej.

Uśmiechnięte usta na gnijącej głowie,
Ssające suchą pierś strachu.
Wykarmieni bajaniem jesteśmy,
Głodującą załogą z zabawkami na pokaz.

Strach jest wyborem, który przyjąłeś…

Od słów do wojen światów –
Ten opuszczamy z pogardą.
Z kłamstw utkana potęga naszej miłości.
Mleko matki wyhaftowane trucizną dla tego niemowlęcia.

Obudź się dziecino, mam Ci historię do opowiedzenia:
Dawno, dawno temu…

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Taiteilija

Èlan

Èlan

Leave the sleep and let the springtime talk
In tongues from the time before man
Listen to a daffodil tell her tale
Let the guest in, walk out, be the first to greet the morn

The meadows of heaven await harvest
The cliffs unjumped, cold waters untouched
The elsewhere creatures yet unseen
Finally your number came up, free fall awaits the brave

Come
Taste the wine
Race the blind
They will guide you from the light
Writing noughts till the end of time
Come
Surf the clouds
Race the dark
It feeds from the runs undone
Meet me where the cliff greets the sea

The answer to the riddle before your eyes
Is in dead leaves and fleeting skies
Returning swans and sedulous mice
Writings on the gardens book, in the minute of a lover’s look

Building a sandcastle close to the shore
A house of cards from a worn out deck
A home from the fellowship, poise and calm
Write a lyric for the song only you can understand

Riding hard every shooting star
Come to life, open mind, have a laugh at the orthodox
Come, drink deep let the dam of mind seep
Travel with great élan, dance a jig at the funeral

Come!

Èlan*

Porzuć sen i pozwól przemówić wiośnie
Językami sprzed ery człowieka
Posłuchaj jak żonkil opowiada swą historię
Wpuść gościa, wyjdź, bądź pierwszym, który przywita świt

Niebiańskie łąki oczekują żniw
Klify, z których nie skakano, nietknięte zimne wody
Tamtejsze stworzenia jeszcze nieodkryte
Wreszcie nadeszła twoja kolej
Swobodny opad czeka na śmiałków

Chodź, zakosztuj w winie
Prześcignij ślepców
Oni będą wiedli cię poza światło
Pisząc zera aż po czasów kres
Chodź, bujaj w obłokach
Prześcignij ciemność
Ona karmi się nieukończonymi biegami
Spotkaj mnie tam, gdzie klif wita morze

Odpowiedź na zagadkę przed twymi oczami
Jest w uschniętych liściach i przelotnych przestworzach
Powracających łabędziach i wiernych myszach
Napisach na ogrodowej księdze
W chwili spojrzenia kochanka

Budując zamek z piasku przy brzegu
Domek ze zużytej talii kart
Dom ze wspólnoty, opanowania i spokoju
Pisząc tekst piosenki, którą tylko ty możesz pojąć

Dosiadając każdej spadającej gwiazdy
Ożyj, otwórz umysł, śmiej się z ortodoksa
Chodź, weź głębszy łyk, pozwól przesączyć się tamie umysłu
Podróżuj z ogromnym Zapałem
Zatańcz jiga** na pogrzebie

Chodź!

* – Èlan – z francuskiego pęd, wigor, poryw
** – jig – rodzaj pieśni i tańca ludowego z okresu baroku

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Evi, Adrian

Yours Is And Empty Hope

Yours Is And Empty Hope

Tear me to bits enjoy the scene
Of screen name verbal vanity
Churning the words imbued in filth
Your tongue oily water under my bridge

You have the world, it’s all for you
I wish you’d find the lost in you
Grateful for the pain, it proves we’re alive
Can you feel it

I can’t make you want the truth
It’s up to you

Yours is an empty hope
Yours is an empty hope

Feed me to pigs in your fantasies
Your sea roars bitter elegies
Like Narcissus who bribes the pool
A hollow voice, ruin with a roof

Stop! Life is now, still all for you
Turn from the hate, turn from the smoke
I see the parchment of your soul
The notes, the song
Join your voice

I can let you have the world
It’s all for you

Yours is an empty hope
Yours is an empty hope

Twoją jest pusta nadzieja

Rozerwij mnie na kawałeczki, raduj się sceną,
Ekranem – imieniem werbalnej próżności,
Rojąc słowa nasycone plugastwem!
Twój język zmienia w olej wodę pod mym mostem!

Posiadasz świat, wszystko jest Twoją własnością!
Chciałbym byś odnalazł to, coś w sobie zatracił!
Wdzięczniśmy za ból, który uświadamia nam, że żyjemy!
Czy potrafiłbyś go odczuć?

Nie potrafię zmusić Cię byś pragnął prawdy!
To zależy od Ciebie!

Twoją jest pusta nadzieja!
Twoją jest pusta nadzieja!

Karmisz mną świnie w swoich fantazjach!
Twe morze huczy od gorzkich elegii!
Niczym Narcyz, który przekupuje sadzawkę!
Pusty głos, ruina dachu!

Stój! Życie trwa obecnie, wciąż posiadasz wszystko!
Odwróć się od nienawiści, rozwiej dym!
Widzę pergamin twej duszy;
Nuty, pieśń…
Podążaj za tym!

Nie potrafię zmusić Cię byś pragnął prawdy!
To zależy od Ciebie!

Twoją jest pusta nadzieja!
Twoją jest pusta nadzieja!

Autor oryginału: Tuomas Holopainen/Marco Hietala | Tłumaczenie: Taiteilija

Our Decades in the Sun

Our Decades in the Sun

I climbed off your back
Not so long ago
To a blooming meadow
To a path you’d made for the lightest feet

Mother
I am always close to you
I will be waiving every time you leave
Oh, I am you
The care, the love, the memories
We are the story of one

Father
I am always close to you
I will be waving every time you leave
Oh, I am you
The care, the love, the memories
You are forever in me

This verse we wrote
On a road home
For you

All this for you

Our walk has been sublime
A soaring ride and gentle lead
You have the heart of a true friend
One day we`ll meet on that shore again

Nasze dekady w słońcu

Zszedłem z twych pleców
Nie tak dawno temu
Na rozkwieconą łąkę
Na ścieżkę, którą stworzyłaś dla najlżejszych stóp

Matko
Jestem zawsze blisko ciebie
Będę machać za każdym razem, gdy będziesz odchodzić
Oh, ja jestem tobą
Troską, miłością, wspomnieniami
Jesteśmy jedną opowieścią

Ojcze
Jestem zawsze blisko ciebie
Będę machać za każdym razem, gdy będziesz odchodzić
Oh, ja jestem tobą
Troską, miłością, wspomnieniami
Na zawsze jesteś we mnie

Ten wiersz, który napisaliśmy
Po drodze do domu
Dla ciebie
Wszystko to dla ciebie

Nasz spacer był wzniosły
Podniebna przejażdżka i delikatne prowadzenie
Masz serce prawdziwego przyjaciela
Pewnego dnia znów spotkamy się na tym brzegu

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Evi

My Walden

My Walden

Sain y niwl,
Gaunt y goydwig fwsog,
Gwenithfaen, cen y coed, a’r lleuad,
Un gway f’adenydd I dapestri bywyd

Light shines bright beyond all the cities of gold
On a road of birdsong and chocolate shops
Of buskers, jugglers, innkeeper`s welcoming call
The sound of mist, smell of moss-grown woods

Weaving my wings from many-colored yarns
Flying higher, higher, higher
Into the wild
Weaving my world into tapestry of life
Its fire golden

In my Walden

I will taste the manna in every tree
Liquid honey and wine from the distant hills
An early morning greenwood concerto
Greets my Walden with its eternal voice

I do not wish to evade the world
Yet I will forever build my own
Forever build my own
Forever my home

Mój Walden*

Dźwięk mgły
Zapach omszałego lasu
Granit pod drzewami i księżycem
Rozwijam swe skrzydła w arras życia

Jasny blask rozlewa się ponad wszystkimi miastami ze złota,
Na drodze ptasiego śpiewu i sklepów z czekoladą,
Piekarni, ulicznych grajków, zapraszających okrzyków oberżystów,
Dźwięku mgły, zapachu porośniętych mchem lasów…

Rozwijam swe skrzydła z wielokolorowych włókien,
Lecąc wyżej, wyżej, wyżej
W dzicz!
Rozwijam mój świat w arras życia –
Jest złocisty jak ogień
W moim Walden!

Będę smakować mannę z każdego drzewa,
Płynny miód i wino z odległych wzgórz.
Wczesnoporanny koncert zielonego lasu
Wita mój Walden swym nieustającym głosem.

Nie chcę unikać świata,
Ale wiecznie budować swój własny,
Wiecznie budować swój własny…
Wiecznie swój dom…

*Walden – tytuł zbioru esejów filozoficznych autorstwa Henry’ego Davida Thoreau napisanych na podstawie doświadczeń z dwuletniego samotnego mieszkania w zbudowanym przez siebie domu nad stawem Walden.

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Taiteilija

Endless Forms Most Beautiful

Endless Forms Most Beautiful

Come on, hop on, let’s take a ride
Come and meet the travelers who came to town
They have a tale from the past to tell
From the great dark between the stars

We are a special speck of dust
A fleeting moment on an ark
A celebration, A resthaven
Of life

Lay on a field of green
With mother Eve
With father pine reaching high
Look at yourself in the eyes of aye-aye
Unfolding rendezvous

Deep into the past
Follow the aeon path
Greet a blade of grass
Every endless form most beautiful
Alive, aware, in awe
Before the grandeur of it all
Our floating pale blue ark
Of endless forms most beautiful

Beyond aeons we take a ride
Welcoming the shrew that survived
To see the Tiktaalik take her first walk
Witness the birth of flight

Deeper down in Panthalassa
A eukaryote finds her way
We return to the very first one
Greet the one we’ll soon become

Niezliczonych form niezwykłe piękno

Chodź, wskakuj, wybierzmy się na przejażdżkę,
Chodź i spotkaj podróżników, którzy przybyli do miasteczka.
Oni mają historię z przeszłości do opowiedzenia
Z rozległego mroku pomiędzy gwiazdami.

Jesteśmy szczególną szczyptą pyłu,
Krótką chwilą na Arce,
Celebracją, bezpieczną przystanią
Życia.

Leżymy na zielonym polu
Z matką Ewą,
Z ojcem sosną sięgającym wysoko,
Spoglądamy na swe odbicia w oczach aj-aj* –
Schadzka trwa.

Do głębin przeszłości
Podążamy ścieżką wieczności,
Pozdrowienia ślemy pojedynczemu źdźbłu trawy –
Każda nieskończona forma jest najpiękniejszą!
Żywi, świadomi, podziwiający
Okazałość wszechrzeczy
Naszej unoszącej się błękitnej Arki –
Nieskończonych form – najpiękniejszych.

Podróżujemy ponad wiekami,
Witając ostatnią ryjówkę, która przetrwała,
By ujrzeć tiktaalika**, podczas jego pierwszego marszu,
Być świadkiem narodzin latania.

Wciąż w głąb Wszechmorza***…
Eukariont odnajduje swą drogę,
Powracamy do najpierwotniejszego,
Pozdrowienie ślemy temu, czym niebawem się staniemy…

* – „aye-aye”, czyli „aj-aj” to inaczej palczak madagaskarski – gatunek małpiatki
** – tiktaalik to rodzaj ryby mięśniopłetwej z grupy Tetrapodomorpha
*** – „Wszechocean”, w oryginale „Panthalassa” – rozległy ocean, istniejący w paleozoiku i mezozoiku

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Taiteilija

Edema Ruh

Edema Ruh

One by one we light the candles of this show
One by one, enter the theatre of the primal birth
Silently watch the planetary curtain go down
Laugh and rejoice, as the powerful play greets you tonight

We are the Edema Ruh
We know the songs the sirens sang
See us dream every tale true
The verse we leave with you will take you home

We’ll give you a key to open all of the gates
We’ll show you a sea of starlight to drown all your cares
Mirrorhouses, the sweetest kisses and wines
A Debussy dialogue between wind and the roaring sea

Dance to the whistle, to the play, to the story
To infinite encores
Laugh at the royalty with sad crowns
And repeat the chorus once more

Edema Ruh*

Jedna po drugiej zapalamy świeczki tego spektaklu,
Jeden po drugim wstępujemy do teatru pierwotnych narodzin,
W ciszy obserwujemy, jak planetarna kurtyna idzie w dół.
Śmiej się i raduj, bo oto tej nocy wita Cię wszechpotężna sztuka.

Jesteśmy Edema Ruh,
Znamy pieśni, które śpiewają syreny!
Ujrzyj nas, gdy marząc, każdą opowieść przekuwamy w jawę!
Wers, który zostawimy z Tobą, zabierze Cię do domu!

Damy Ci klucz, otwierający wszystkie bramy,
Ukażemy Ci morze pełne blasku gwiazd, w którym utopisz swe troski,
Lustrzane domy, najsłodsze pocałunki i wina,
Debussy’ego rozmowę wiatru z ryczącym morzem…

Tańcz do świstu, do sztuki, do historii,
Do nieskończonego bisu,
Śmiej się z wyższych sfer ze smutnymi koronami
I powtórz refren po raz wtóry!

*- Edema Ruh – wędrowni artyści z książki Imię Wiatru Patricka Rothfussa, którzy jeżdżą po świecie zapewniając rozrywkę: od teatru po występy muzyczne. Podróżują w wagonach, podobnych do tych cyrkowych. W zamian za występy otrzymują od ludzi między innymi jedzenie i nocleg.

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Taiteilija

Alpenglow

Alpenglow

Once upon a time a song was heard
Giving birth to a child of earth and verse

Together we slay another fright
Every Jubjub bird, spooks of the past
Close your eyes and take a peek
The truth is easy to see

We were here
Roaming on the endless prairie
Writing an endless story
Building a Walden of our own
We were here
Grieving the saddened faces
Conquering the darkest places
Time to rest now and to finish the show
And become the Music, one with alpenglow

Hand in hand guiding me into light
You, the fairytale guise in blue and white

You are my path my home my star
A beautiful tale within the tale
And when the dust needs to move on
I will tuck us in on a bed of snow
Painting white, silencing the valley we built
Together we’ll sleep
Devoured by Life

Górska łuna*

Pewnego razu usłyszana została pieśń
Dająca życie dziecku Ziemii i wierszowi

Razem zabijemy kolejną maszkarę
Każdego Dziupdziupa**, upiory przeszłości
Zamknij oczy i rozejrzyj się
Prawdę łatwo dostrzec

Byliśmy tu
Błąkając się po nieskończonej prerii
Pisząc nieskończoną opowieść
Budując nasz własny Walden***
Byliśmy tu
Opłakując zasmucone twarze
Zdobywając najmroczniejsze miejsca
Czas odpocząć i zakończyć przedstawienie
I stać się Muzyką, jednością z górską zorzą.

Ręka w rękę kierujesz mnie ku światłu
Ty, baśń przebrana w błękit i biel

Jesteś moją ścieżką, moim domem, moją gwiazdą
Piękną opowieścią w opowieści
I gdy pył będzie musiał pójść dalej
Złożę nas na śnieżnym łożu
Malując biel, uciszając doliny, które zbudowaliśmy
Razem będziemy spać
Pochłonięci przez życie

* – Alpenglow – łuna w górach – to zjawisko kiedy od szczytów gór odbija się blask słońca.
** – Tłumaczenie Stanisława Barańczaka – Jubjub bird jest postacią wymyśloną przez Lewisa Carolla, występuje w absurdalnym wierszu Jubberwocky pochodzącym z książki Po drugiej stronie lustra. Każdy przekład tłumaczy go inaczej, gdyż jest tam wiele słów wymyślonych przez autora. Jednak nie ulega wątpliwości, że owy ptak jest postacią niebezpieczną.
*** – patrz: utwór My Walden

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Evi

The Eyes Of Sharbat Gula (Instrumental)

The Eyes Of Sharbat Gula

(Instrumental)

Oczy Szarbat Guli

(Instrumental)

Autor oryginału: Tuomas Holopainen

The Greatest Show on Earth

The Greatest Show on Earth

1.) Four Point Six

Archaean horizon
The first sunrise
On a pristine Gaea
Opus perfectum
Somewhere there, us sleeping

2.) Life

After sleeping through a hundred million centuries we have finally opened our eyes on a sumptuous planet, sparkling with color, bountiful with life. Within decades we must close our eyes again. Isn’t it a noble, an enlightened way of spending our brief time in the sun, to work at understanding the universe and how we have come to wake up in it?

The cosmic law of gravity
Pulled the newborns around a fire
A careless, cold infinity in every vast direction
Lonely farer in the Goldilocks zone
She has a tale to tell
From the stellar nursery into a carbon feast
Enter LUCA

The tapestry of chemistry
There’s a writing in the garden
Leading us to the Mother of all

We are one
We are a universe
Forbears of what will be
Scions of the Devonian sea
Aeons pass
Writing the tale of us all
A day-to-day new opening
For the greatest show on Earth

Ion channels welcoming the outside world
To the stuff of stars
Bedding the tree of a biological holy
Enter life

We are here to care for the garden
The wonder of birth
Of every form most beautiful
3.) The Toolmaker

After a billion years
The show is still here
Not a single one of your fathers died young
The handy travelers
Out of Africa
Little Lucy of the Afar

Gave birth to fantasy
To idolatry
To self-destructive weaponry
Enter the god of gaps
Deep within the past
Atavistic dread of the hunted

Enter Ionia, the cradle of thought
The architecture of understanding
The human lust to feel so exceptional
To rule the Earth

Hunger for shiny rocks
For giant mushroom clouds
The will to do just as you’d be done by
Enter history, the grand finale
Enter Ratkind

Man, he took his time in the sun
Had a dream to understand
A single grain of sand
He gave birth to poetry
But one day’ll cease to be
Greet the last light of the library

We were here!
We were here!
We were here!
We were here!
4.) The Understanding

We are going to die, and that makes us the lucky ones. Most people are never going to die because they are never going to be born. The potential people who could have been here in my place but who will in fact never see the light of day outnumber the sand grains of Sahara. Certainly those unborn ghosts include greater poets than Keats, scientists greater than Newton. We know this because the set of possible people allowed by our DNA so massively exceeds the set of actual people. In the teeth of those stupefying odds it is you and I, in our ordinariness, that are here. We privileged few, who won the lottery of birth against all odds, how dare we whine at our inevitable return to that prior state from which the vast majority have never stirred

5.) Sea-Worn Driftwood

There is grandeur in this view of life, with its several powers, having been originally breathed into a few forms or into one; and that whilst this planet has gone cycling on according to the fixed law of gravity, from so simple a beginning endless forms most beautiful and most wonderful have been, and are being, evolved

Najwspanialsze widowisko świata

1.) 4,6 [1]

Archaiczny horyzont
Pierwszy wschód słońca
Nad dziewiczą Gaią [2]
Opus Perfectum [3]
Gdzieś tam, śpimy my

2.) Życie

Po przespaniu setek milionów wieków w końcu otworzyliśmy oczy na okazałą planetę, mieniącą się kolorem, hojną w życie. Z upływem dekad musimy znów zamknąć oczy. Czyż nie jest to szlachetny, światły sposób na spędzenie naszego czasu pod słońcem, aby pracować nad zrozumieniem Wszechświata i tego jak to się stało, że w nim się obudziliśmy?

Kosmiczne prawo grawitacji
Rozstawiło nowonarodzonych wokół ognia
Beztroska, zimna nieskończoność, niezmierzona w każdym kierunku
Samotny podróżnik w Ekosferze [4]
Która ma opowieść do przekazania
Od gwiezdnego żłobka do węglowej uczty
Wkracza LUCA [5]

Chemiczna mozaika
Tam w ogrodzie jest napis
Prowadzący nas do rodzicielki wszechrzeczy

Jesteśmy jednością
Jesteśmy Wszechświatem
Przodkami tego co będzie
Potomkami dewońskiego morza [6]
Wieki przeminęły
Pisząc opowieść o nas wszystkich
Z dnia na dzień nowe otwarcie
Najwspanialszego widowiska świata

Kanały jonowe witają świat zewnętrzny
W gwiezdnej materii
Rozściełając drzewo biologicznej świętości
Wkracza życie

Jesteśmy tu by dbać o ogród
Cud narodzin
Każdej z form niezwykle pięknej

3.) Twórca narzędzi

Po upływie miliarda lat
Przedstawienie nadal trwa
Ani jeden z waszych ojców nie umarł młodo
Zręczni podróżnicy
Opuścili Afrykę
Mała Lucy z kotliny [7]

Dała początek fantazji
Bałwochwalstwu
Samodestrukcyjnej broni
Wkracza Bóg Luk [8]
Z zamierzchłej przeszłości
Wrodzony lęk przed upolowaniem

Wkracza Jonia [9], kolebka myśli
Architektura zrozumienia
Ludzka żądza by czuć się tak wyjątkowym
Aby rządzić Ziemią

Głód błyszczących kamyczków
Gigantycznych grzybo-kształtnych chmur [10]
Wola czynienia drugiemu co tobie nie miłe
Wkracza historia, grande finale [11]
Wkracza Ratkind [12]

Człowiek wykorzystał swój czas pod słońcem
Marzył by zrozumieć
Każde pojedyncze ziarnko piasku
Dał początek poezji
Ale pewnego dnia będzie zmuszony
Powitać ostatnie światło biblioteki

Byliśmy tu! (x4)

4.) Zrozumienie

Umrzemy i to czyni z nas szczęśliwców. Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ nigdy się nie narodzą. Potencjalni ludzie, którzy mogli być tu na moim miejscu, ale którzy w zasadzie nigdy nie ujrzą światła dnia, przewyższają swoją liczbą ziarenka piasku na Saharze. Te nienarodzone duchy z pewnością zawierają lepszych poetów niż Keats, naukowców większych od Newtona. Wiemy to, ponieważ zbiór prawdopodobnych ludzi uwzględniony przez nasze DNA tak ogromnie poszerza zbiór właściwych ludzi. W szczękach tych ogłupiających dziwów to właśnie ty i ja w naszej przeciętności jesteśmy tutaj. Nas kilkoro uprzywilejowanych, którzy wygraliśmy na loterii narodzin, na przekór wszystkim dziwom, jak śmiemy biadolić nad naszym nieuniknionym powrotem do tego pierwotnego stanu, z którego ta ogomna większość nigdy się nie wyłoniła?

5.) Wyrzucony przez morze kawałek drewna.

Jest coś wspaniałego w takiej wizji życia, z paroma siłami, które wpierw zostały ukształtowane w kilka form lub w jedną formę, podczas gdy planeta ta krążyła zgodnie z niezmiennym prawem grawitacji, z tak prostych początków rozwinęły się nieskończone formy, najpiękniejsze i najcudowniejsze, i dalej się rozwijają.

Pierwszy i drugi fragment mówiony pochodzą z książki Richarda Dawkinsa „Rozplatanie tęczy”. Trzecia recytacja to fragment z pracy Karola Darwina „O powstawaniu gatunków”.

[1] – 4,6 – jest to szacowany wiek Ziemi, ok. 4,6 miliarda lat temu miał miejsce Wielki Wybuch. Jest to również wartość współrzędnych współporuszających się z Ziemi do granic widoczności Wszechświata – 4,6 x 10^10 lat świetlnych w każdym kierunku (Wikipedia: Widzialny wszechświat)
[2] – Gaea – z greckiego Gaia – nie jako planeta, ale jako bóstwo, personifikacja Ziemi.
[3] – Opus Perfectum (łac. idealne dzieło)
[4] – Ekosfera – sfera warunków sprzyjających powstaniu życia, (Wikipedia: Sfera zamieszkiwalna)
[5] LUCA – Last Universal Common Ancestor – Ostatni Uniwersalny Wspólny Przodek (Wikipedia: Ostatni Uniwersalny Wspólny Przodek)
[6] W Dewonie pojawiły się pierwsze zwierzęta lądowe
[7] Lucy – niekompletny szkielet Australopiteka znaleziony w Kotlinie Danakilskiej (Afar Triangle), w Afryce, w roku 1974
[8] Bóg luk – określenie obrazujące sposób myślenia, polegający na uznawaniu za dowód na istnienie boga (inteligentnej siły wyższej) faktu, że nauka nie jest w stanie wytłumaczyć niektórych zjawisk. Z naukowego punktu widzenia jest to argumentum ad ignorantiam (łac. argument odwołujący się do niewiedzy), czyli błąd logiczny.
[9] Jonia – kraina w starożytności położona w centralnej części Azji Mniejszej między rzekami Hermos a Meander. Zasiedlona przez Greków, głównie Jonów z Attyki i Peloponezu.
[10] – charakterystyczny krztałt chmur pojawiający się po wybuchu atomowym.
[11] – grande finale (fr. wielki finał)
[12] Ratkind – wg Dawkinsa rasa szczurów, które przetrwają, gdy ludzie wyginą.

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Evi

Sagan (Bonus)

Sagan

Make me wonder
Make me understand
Spark the light of doubt and a newborn mind
Bring the vast unthinkable down to earth

Always wary of a captive thought
Beware the very first unkind word
See who you are, where from, what of

Entering the unknown
Sending all the poets to the stars
Daring to see beyond the manmade
Woe to you who evade the horizon
Listening to Sagan
Dreaming Carl Sagan
Unseen streams
With understanding no poet is trapped
Woe to all who stop at the horizon

What kind of world would we call home
Our own
Oasis of love, humility and hope
Eradicating all that’s not for life

What kind of aim would we call high
What kind of life would bathe in the brightest white
A limitless world will rise
Son of man, dare to let go of cowardice

Sagan

Spraw bym się zastanowił
Spraw bym zrozumiał
Rozpal iskrę zwątpienia i nowonarodzony umysł
Sprowadź ogrom tego, co niepojęte z powrotem na ziemię

Zawsze ostrożny wobec zniewolonej myśli
Strzeż się pierwszego niemiłego słowa
Ujrzyj kim jesteś, skąd, z czego

Wkraczając w nieznane
Wysyłając wszystkich poetów w gwiazdy
Ośmielając się widzieć ponad kreacje ludzkości
Biada tobie, który omijasz horyzont
Słuchając Sagana
Marzącego Carla Sagana*
Nieodkrytych strumieni
Ze zrozumieniem żaden poeta nie jest uwięziony
Biada wszystkim, którzy zatrzymują się na horyzoncie

Jakiego rodzaju świat nazwalibyśmy domem
Naszym własnym
Oazą miłości, pokory i nadziei
Likwidując wszystko co nie nadaje się do życia

Jakiego rodzaju cel nazwalibyśmy wzniosłym
Jakiego rodzaju życie skąpałoby się w najjaśniejszej bieli
Nieograniczony świat powstanie
Synu człowieczy, ośmiel się porzucić tchórzostwo

*- Carl Sagan – amerykański astronom i popularyzator nauki, pionier w dziedzinie egzobiologii

Autor oryginału: Tuomas Holopainen | Tłumaczenie: Evi