Jump to content
margoQ

Skąd jesteśmy?

Recommended Posts

Ja jestem z mazowieckiego. Mała miejscowość, jakiś 70 km do Warszawy, niedaleko Siedlec, co ja gadam, pewnie nikt nie wie gdzie są Siedlce ; ) .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam koleżankę z Chybowa okolice Siedlec, ale dalej, więc pi razy oko wiem gdzie to :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłem w Siedlcach - na finale wojewódzkiego etapu OTWP :) odpadłen w eliminacjach ;_;

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłem w Siedlcach - na finale wojewódzkiego etapu [b] OTWP[/b] :) odpadłen w eliminacjach ;_;

 

??? Jakaś olimpiada???

Share this post


Link to post
Share on other sites

margoQ , to Ogólnopolski test wiedzy pożarniczej , też kiedyś brałam w tym udział, ale raczej nic nie zdobyłam, ale chociaż miała 6 z techniki :D .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Małe i nudne miasteczko na północy Polski - niewiele ponad godzinkę pociągiem od Trójmiasta.

Z miła chęcią wyniosłabym się do samego Trójmiasta.:rolleyes:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma małych i nudnych miasteczek.

Małe jest piękne, tylko niestety w dzisiejszym świecie coraz trudniej to docenić.

 

Ja z metropolii (stolica), w której urodziłam się i wychowałam przeniosłam się do małego miasteczka na północnym-wschodzie i cieszę się z tego każdego dnia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma małych i nudnych miasteczek.

Małe jest piękne, tylko niestety w dzisiejszym świecie coraz trudniej to docenić.

 

Ja z metropolii (stolica), w której urodziłam się i wychowałam przeniosłam się do małego miasteczka na północnym-wschodzie i cieszę się z tego każdego dnia ;)

 

Zaufaj mi, że są...jeśli od urodzenia się w takim mieszka, rzadko dokądkolwiek wyjeżdżając zaczyna być nudno.

Kiedyś miałam tuomasowy syndrom "moje KItee", ale teraz przechodzę synonim tuomasowej fazy "ja chcę do Helsinek" :).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Boszsz, nigdy tego nie rozumiałam i zrozumiem. Moi znajomi, którzy zdecydowali się na krok pt: ja, "z prowincji", chcę do dużego miasta!!! Teraz, po kilku/kilkunastu latach, wracają tam, gdzie korzenie, albo wyprowadzają się do okolicznych miejscowości...

Może i jest jakiś etap "ja chcę gwaru, ludzi, ścisku i hałasu", ale to jest na prawdę bardzo złudne i bardzo męczące. Ja od dzieciństwa wolałam spędzać u dziadków na wsi, niż w rodzinnym mieście. Nie wyobrażam sobie, ze mogłabym teraz tam wrócić (choć "na wygnaniu" jestem dopiero kilka lat...).

Stoję więc w opozycji do Tuo i dobrze mi z tym, bo generalnie nie lubię się zgadzać z żadnymi autorytetami (i to jest mój problem na studiach :P).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mieszkam w uroczej mieścinie nieopodal Poznania (i Adriana :P) o nazwie Manieczki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jestem z tego samego ''miasta'' co Taiteilja, ale w przeciwieństwie do niej nie miałem syndromu "moje KItee". Ja czekam na okazję, żeby się stąd wynieść.. Nie to że ciągnie mnie do ludzi, klubów czy wielkich imprez. Nie. Tylko to miasto jest takie szare i nudne, a ludzie tak samo szarzy i jednakowi. Bardzo chętnie wyprowadziłbym się do Gdańska. Z moich wizyt tam wynika, że to miasto jest o wiele bardziej interesujące niż to w którym żyje. Jeszcze jakieś dwa lata i sie wyprowadzam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
/.../ uroczej mieścinie /.../ o nazwie Manieczki :)

Jaka tam mieścina - wioska! :)

 

Ja z kolei swoje Szymanowo uważam za moje małe Kitee. :) To miejsce mnie inspiruje. Las, jezioro, natura... Co się będę rozpisywał - to trzeba zobaczyć. :)

 

Szymanowo_Grzybno_Canal_%28Grzybno_arround%29_%284%29.JPG

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja mieszkam między Bydgoszczą a Gnieznem, studiuje w Bydgoszczy, ale nie mieszkam w tym mieście jak na razie :) Często jestem też w Poznaniu i okolicach Gniezna na dłuższych odwiedzinach :)

 

Też studiuję w brzydgoszczy - czas na spotkanie w Merlinie :happy:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Adrian, to ja dopiero mam odjazd , bo w mojej wiosce mam zamek, rzekę, wokoło lasy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

I tak macie szczęście - z szarego miasta pełnego bloków przeprowadziłam się do szarego miasta pełnego wieżowców.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio odczuwam pewien paradoks: wielkie miasto, z którym przez zdecydowaną większość życia byłam związana, które wpłynęło w znaczący sposób, na to kim jestem, z kim jestem, i gdzie jestem, obecnie - odwiedzane kilka/kilkanaście razy do roku przez kilka dni/tygodni - sprawia, że czuję się przytłoczona. W pewien sposób przeraża mnie... Nie wyobrażam sobie znowu życia tam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę, że tu naprawdę jest trochę ludzi związanych z Poznaniem :D

Mieszkam tu całe życie, o jeden przystanek tramwajowy od klubu Eskulap, gdzie od czasu do czasu bywam na koncertach :D (Epica, Sabaton, Jelonek). W "Bazylu" też byłem na kilku koncertach, ale jakoś mnie to miejsce nie zachwyciło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę, że tu naprawdę jest trochę ludzi związanych z Poznaniem :D

Mieszkam tu całe życie, o jeden przystanek tramwajowy od klubu Eskulap, gdzie od czasu do czasu bywam na koncertach :D (Epica, Sabaton, Jelonek). W "Bazylu" też byłem na kilku koncertach, ale jakoś mnie to miejsce nie zachwyciło.

 

A ja się do Poznania wybieram i wybieram... Do wspomnianego "Bazyla" również, albowiem znajomi tam koncertują, że nie wspomnę że bywają :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego ci fajni ludzie, z którymi fajnie byłoby pogadać i w realu mieszkają tak daleko ode mnie:(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego ci fajni ludzie, z którymi fajnie byłoby pogadać i w realu mieszkają tak daleko ode mnie:(

 

Mam ten sam problem :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mieszkam w Katowicach od urodzenia i bardzo lubię to miejsce. Ktoś sobie pomyśli, że zakopcony, brudny Śląsk, ale to tak na prawdę mylące uogólnienie. około 500m od mojego domu zaczynają się lasy, którymi można sobie zafundować wielokilometrowe spacery czy wycieczki rowerowe. W "moim" lesie mamy rezerwat florystyczny utworzony ze względu na bardzo rzadką roślinkę zwaną liczydłem górskim, która nie wiadomo dlaczego upodobała sobie akurat tutaj niewielki obszar leśny, skoro jej naturalnym środowiskiem bytowania są warunki górskie. Z powodu tej rośliny od lat nie można przeprowadzić bardzo potrzebnej drogi, ponieważ próby przesadzenia liczydła gdzie indziej się nie powiodły, a ekolodzy nie pozwalają zniszczyć stanowiska tej rzadkiej rośliny. Taka to natura potrafi być złośliwa :D I tak na prawdę nie wyobrażam sobie żebym miała mieszkać gdzie indziej. Tutaj znam każde drzewko, każdy kamień i tak - mam syndrom "mojego małego Kitee" :D Każdego kto wątpi, że Katowice są ładne i zielone, zapraszam do mnie. Tak na zachętę wrzucę coś tam, co mam pod ręką akurat.

Mglista jesień

534710_493386900705872_1396051196_n.jpg

I to samo miejsce zimą dwa lata wcześniej

bef2c32181_zps362940f3.jpeg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Please sign in to comment

You will be able to leave a comment after signing in



Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.